Search

FLIEGERTREFFEN HAHNWEIDE 2016 (Niemcy, EDST)

Trzydniowy zlot oldtimerów w Hahnweide uchodzi za największą i najlepszą niemiecką imprezę tego typu. Wg organizatorów w imprezie uczestniczyło 311 samolotów, które podziwiało ok. 40 tys. fanów lotnictwa. Trudno nie potwierdzić tej opinii mając swobodny fotograficzny dostęp do dziesiątek latających pterodaktyli na statyce, ruch lotniczy na trawiastym poletku jak nie przymierzając na lotnisku we Frankfurcie (Niemcy skrupulatnie podają liczbę 891 operacji lotniczych w ciągu 3 dni), no i autentycznie przyjazną atmosferę stworzoną przez organizatorów. Tak więc startami i lądowaniami można było nasycić się do woli. Tyle, że latano daleko, baaardzo daleko a może jeszcze dalej. Kto bywa na ILA w Berlinie niech sobie jeszcze doda dystansu, przemnoży przez faktor “pod słońce”, doda tropikalną pogodę z nieprzyjemną termiką i wyjdzie mu fotograficzna sytuacja na Fliegertreffen 2016. Rozumiejąc podejście organizatorów do bezpieczeństwa lotów i oczywisty brak wpływu na warunki pogodowe należało wykorzystać atuty lotniska w Hahnweide, a te dla fotoświrów są całkiem korzystne. Przede wszystkim lotnisko można i należy obejść a lepiej objechać rowerem żeby wykorzystać pofałdowany teren wokół z doskonałym widokiem na pas. Wygrodzony teren imprezy w każdej chwili można opuścić, w każdej chwili można też wejść z powrotem. Organizatorzy tolerują rowerzystów a więc szybka zmiana fotomiejscówki jest możliwa. Niestety oś pokazów ulokowana była głęboko w lasku przylegającym do lotniska i wszelkie co ciekawsze manewry trudno było uchwycić poprzez korony drzew. Nie dało się również wykorzystać atrakcyjnych ścieżek, które biegną we wspomnianym lasku wzdłuż lotniska, ale po jego drugiej stronie. Ścieżki zagrodzono a terenu skutecznie strzegła policja. Pozostawało zatem rozległe zbocze na przedłużeniu pasa ze wspomnianym doskonałym widokiem na lotnisko. To właśnie tutaj ulokowało się mnóstwo pasjonatów lotnictwa spędzających czas pokazów w piknikowej atmosferze. Słów kilka należy dodać na temat doskonałej organizacji imprezy. Do Hahnweide można przyjechać kamperem lub po prostu z namiotem i spędzić cały czas na okolicznych polach przekształconych w parkingi. Sporo osób biwakowało też w samochodach lub spało wprost na trawie. Doskonałym patentem organizatorów oferowanym akredytowanym fotografom jest możliwość wejścia za barierki na statykę i fotografowania pokazów z tego miejsca. Można wtedy swobodnie przemieszczać się wzdłuż pasa bez obaw, że zasłoni nas jakiś miłośnik drabiny. Zorganizowano to tak, że za kaucją pobiera się odpowiednią kamizelkę i w wyznaczonych godzinach można dowolnie wchodzić i wychodzić z terenu statyki. To naprawdę godne polecenia i proste rozwiązanie ułatwiające pracę. Jeżeli chodzi o rytm pokazów to z pewnością starano się maksymalnie wypełnić cały dostępny czas łącznie ze zmierzchem kiedy to prezentował się szybowcowy Red Bull Blanix Team z fantastycznym pokazem z flarami. Fotografowanie startów i lądowań można było ćwiczyć do woli, dosłownie aż do znudzenia. Latano jednak nie tylko daleko, ale i dosyć zachowawczo, za to na pewno bezpiecznie. To być może efekt zaleceń organizatorów. Na lotnisku Hahnweide zdażały się wypadki a obecna edycja Fliegertreffen powinna odbyć się w ubiegłym roku i wtedy została odwołana. W moim odczuciu jednym z nielicznych autentycznie radosnych i spontanicznych występów były loty w wykonaniu Mikaela Carlsona na Bleriocie XI i Fokkerze Dreidecker. Za to różnorodność maszyn w powietrzu była imponująca. Regularnie latały trzy Ju-52, także trzy An-2, dobrze prezentował się PZL Kruk i warbirdy: Spitfire, Hurricane, P40 Curtiss i Yak-3, zabrakło natomiast Me-109. Niestety słabo prezentowały się nieliczne maszyny odrzutowe. Zapowiedziana niepodziewanie na piątek grupa Patrouille de France pojawiła się na niebie Hahnweide w bezładnym szyku i po prostu przeleciała, zdaje się raz, bez wykonywania jakichkolwiek figur nad lotniskiem. Z kolei Me-262 nigdy na pokazach szczególnie nie błyszczy i nie inaczej było na Fliegertreffen. Podobnie można zakwalifikować występ Fouga Magister. Podsumowując Fliegertreffen 2016 można stwierdzić, że pomimo doskonałej organizacji, różnorodności maszyn, ogromnej liczby startów i korzystnego położenia lotniska wrażenia z tegorocznej edycji imprezy są mieszane i pozostaje pewien fotograficzny niedosyt. Na pewno nie pomagała upalna pogoda. Nie ujawnił się też lotniczy temperament Francuzów, Czechów czy co bardziej wyrywnych Austriaków licznie reprezentowanych na pokazach. Zmora BHP dotarła do Hahnweide i opuściła je dopiero po oficjalnym zakończeniu imprezy. I wtedy nie wiadomo skąd, bez zapowiedzi, pojawił się Lightning i dosłownie pozamiatał. W zachodzącym słońcu schodząc do nas nisko i z animuszem wyglądał zjawiskowo. Tak więc dla mnie prawdziwe Hahnweide zaczęło się dopiero wtedy kiedy się skończyło. Sylwester „eSKa” Kalisz

SANICOLE SUNSET AIRSHOW (Belgia, EBLE)

Jak co roku we wrześniu na lotnisku Hechtel-Eksel odbyła się kolejna edycja pokazów lotniczych Sanicole Sunset Airshow. Te odbywające się w wyjątkowej scenerii zachodzącego słońca pokazy za każdym razem ściągają ogromne rzesze miłośników lotnictwa. W tym roku w powietrzu mogliśmy oglądać maszyny bojowe, akrobacyjne i historyczne. Dla miłośników lotnictwo wojskowego niewątpliwą atrakcją była prezentacja, rzadko widywanego (na pokazach) w Europie amerykańskiego bombowca strategicznego B-1B Lancer. Oprócz niego (z maszyn wojskowych) w powietrzu zaprezentował się jeszcze Gripen z Czeskich Sił Powietrznych, Super Puma i zespół PC-7 TEAM ze Szwajcarii oraz F-16 reprezentujący gospodarzy. Szczególnie wrażenie zrobił na nas występ „Belga”. Jak zwykle fenomenalny pokaz w połączeniu z bajkowym wręcz światłem zachodzącego słońca wykreowały wyjątkowy spektakl. Mocnym punktem programu były również prezentacje samolotów akrobacyjnych i historycznych. Występ duetu Lightning & Corsair w promieniach popołudniowego słońca solidnie zapełnił nasze karty. ;) Nie można również zapomnieć o widowiskowych Breitling Wingwalkers, które bardzo atrakcyjnie prezentują się zarówno w powietrzu,… jak i na ziemi ;). Dla większości publiczności z pewnością gwoździem programu były odbywające się już po zachodzie słońca pokazy wzbogacone o fajerwerki. Bogaty zestaw tego typu atrakcji robił spore wrażenie. Sanicole Sunset Air Show to impreza, o której warto pamiętać układając swój kalendarz pokazów na przyszły rok. Na fotorelacja zapraszamy już niebawem, tam gdzie zawsze. Przemek "Youzi" Szynkora

CANADIAN INTERNATIONAL AIR SHOW 2016 (Kanada, CYTZ)

Bezchmurne niebo, komfortowa 25 stopniowa temperatura, stoliki z parasolami i szum jeziora Ontario. W takiej oto piknikowej scenerii rozpoczęły się 67. pokazy lotnicze Canada International Air Show w Toronto. W tym roku pokazy przypadły na dni od 3-5 września. Połączone z krajowymi targami przyciągnęły naprawdę sporo zainteresowanych. W tym roku podniebne show było zadedykowane w zasadzie w całości 75 rocznicy powstania programu treningowego dla pilotów i personelu naziemnego British Commonwealth Air Training Plan. Już w samo południe rozpoczęły się pierwsze pokazy. W pierwszy z trzech bloków pokazowych pojawiła się francuska grupa akrobacyjna Breitling. Grupa utworzona w 2003 roku, w skład której wchodzą piloci francuskich sił powietrznych latających na czeskiej konstrukcji samolotu treningowego L-39 Albatros. Jednosilnikowy, dwumiejscowy samolot swój pierwszy lot odbył w 1968 roku, ogółem wyprodukowano ich prawie 3000 szt. Grupa Breitling jest największą profesjonalną, a zarazem cywilną grupą akrobacyjną. Piloci weterani wykonujący ten niezwykły powietrzny balet latają z separacją sięgającą czasami niecałe 3 metry z prędkością ponad 700 km/h. Tegoroczny pokaz, spod znaku perfekcyjnej synchronizacji i dokładności niczym szwajcarskie zegarki, trwał około 20 minut. Pierwszy blok zamknął pokaz myśliwca F/A-18E/F Super Hornet należący do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Jak można było się spodziewać pokaz był głośny i dynamiczny, a to za sprawą amerykańskiego pilota Lt. Wallace Miller'a ze 106 dywizji myśliwców " The Gladiators" z bazą w Virginii, stan Maryland. Drugi blok programu rozpoczął się od pokazów indywidualnych. Na pierwszy ogień poszedł Mike Wiskus ze swoim Pitts S-1-11B. Dwupłatowiec jest sponsorowany przez koncern Lucas Oil. Doświadczony pilot, jakim jest Mike, ma wylatane ponad 24000 godzin na więcej niż 40 typach samolotów. Dym i mnóstwo spektakularnych figur to jego znak rozpoznawczy. Publiczność nie była zawiedziona. Grumman TBM-3 Avenger to jednosilnikowy samolot wojskowy z czasów II Wojny Światowej, który na początku swojej świetności służył w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, później również w marynarce Kanady. Desygnowany do zwalczania łodzi podwodnych pełnił rolę rewelacyjnego nośnika rożnego rodzaju torped, rakiet, bomb głębinowych i min. Podczas swoich misji zatopił 53 niemieckich i 12 japońskich łodzi. Pokazany egzemplarz w malowaniu marynarki Stanów Zjednoczonych wyprodukowany został w 1945 roku i należy do prywatnych właścicieli. Na kanadyjskim niebie prezentował się bardzo ciekawie i dostojnie. Kolejną ciekawostką, jaką przygotowali organizatorzy, to pokaz myśliwca CF-18 Hornet ( McDonnel Douglas ) należącego do grupy demonstracyjnej sił powietrznych Kanady Royal Canada Air Force. Tegoroczne specjalnie malowanie myśliwca, kolor żółty i granatowy, upamiętniał 75 rocznicę utworzenia programu szkoleniowego dla pilotów i obsługi naziemnej (British Commonwealth Air Training Plan BCATP). Program został utworzony podczas II Wojny Światowej przez takie państwa jak Kanada, Wielka Brytania, Australia i Nowa Zelandia. Największy wkład w program należy do Kanady. Niestety pokaz bardzo krótki i nie został ukończony ponieważ Hornet uległ awarii. Awaria samolotu okazała się na tyle poważna, że tego dnia nie mógł kontynuować pokazu, ale bezpiecznie wylądował na międzynarodowym lotnisku w Toronto. North American Harvard, zwany dalej jako Harvard dla RAF i RCAF oraz T-6 Texan dla USAAF to najbardziej rozpoznawalny samolot programu BCATP. Był to samolot szkoleniowy, który pierwszy lot odbył w 1935 roku. Bez wątpliwości to jeden z tych samolotów, które przyczyniły się do zwycięstwa aliantów w II Wojnie Światowej. Pokazany egzemplarz w ówczesnych obowiązujących barwach - kolor żółty - prezentował się bardzo majestatycznie, tym bardziej, że w kartach lotnictwa Kanady zapisał się złotymi zgłoskami. Niczym srebrna strzała na zakończenie drugiego bloku pokazowego na niebie pojawił się jakby znikąd popularny samolot Beechcraft 18 Expeditor. Ten dwusilnikowy samolot znalazł zastosowanie w siłach powietrznych Kanady w grudniu 1943 roku. Stał się częścią planu szkoleniowego Commonwealth jak i był też wykorzystywany do transportu oraz przewozu lekkich towarów i poczty. Zaprezentowany egzemplarz w bardzo ciekawym srebrnym malowaniu Royal Canada Air Force. Jako bonus w kilku przelotach zaprezentował się z poprzednio opisywanym Harvardem. Początek ostatniego trzeciego bloku pokazowego to krótka prezentacja śmigłowca kanadyjskiej marynarki wojennej. Bell CH-146 Griffon to zmodernizowany wariant legendarnego z czasów Wietnamu modelu UH-1 Huey. Zadedykowany do działań taktycznych jak i ratowniczych, operujący głównie w bazach lotniczych. W tym roku siły marynarki zaprezentowały publiczności akcje ratowniczą i podjęcie rozbitka z wody. Snowbirds, oficjalna kanadyjska grupa akrobacyjna, wchodząca w skład 431 Eskadry Akrobacyjnej to ostatnia propozycja międzynarodowych pokazów Canadian International Air Show. Grupa utworzona w 1972 roku, obecnie latająca w formacji składających się z 9 samolotów Canadair CT-114 Tutor. Tradycyjnie, jak co roku, swoje show prezentowali na zakończenie pokazów w Toronto i jak co roku zadziwiają i inspirują swoim podniebnym baletem. W tym roku sezon dla Snowbirds to sezon świętowania 75 rocznicy programu treningowego British Commonwealth Air Traning Plan. Rafał "rocco" Woliński

CZECH INTERNATIONAL AIR FEST 2016 (Czechy, LKHK)

Jak co roku w czeskim Hradec Kralove odbyła się dwudniowa 23. edycja Czech International Air Fest (CIAF). Organizator i tym razem zadbał o zgromadzoną publiczność dając im moc lotniczych wrażeń. Na czeskim niebie pojawiły się takie atrakcje jak ukraiński SU-27, belgijski F-16, JAS-39 Gripen i wiele innych statków powietrznych. Tradycyjnie i tam nie zabrakło przedstawicieli SPFL-lu, którzy mieli swoją fotolotniczą ucztę. Zbigniew "zibi" Hojka

NORDIC WARBIRDS AIRSHOW (Szwecja, ESGR)

W dniu 3 września 2016 r. w szwedzkim Skovde odbyły się pokazy lotnicze o nazwie Nordic Warbirds Airshow. Mała, kameralna impreza lotnicza, która przyciągnęła do siebie wiele gwiazd nie tylko skandynawskiego lotnictwa. Na niebie Skovde podziwialiśmy zarówno maszyny z czasów II Wojny Światowej, takie jak między innymi A-26 Invader, P-51D Mustang, Hawker Hurricane, Supermarine Spitfire, jak i te z okresu powojennego ze Saabem 91 Safirem czy Hawkerem Hunterem na czele. Końcówkę pokazów uświetnił najnowocześniejszy szwedzki samolot wojskowy czyli oczywiście Saab JAS 39 Gripen. Wielką wartością imprezy była możliwość bezpośredniego spotkania z wyjątkowymi ludźmi nordyckiego lotnictwa. Jan Andersson, Jacob Hollander, Per Cederqvist to tylko nieliczni z nich. Pokazy zakończyły się ekskluzywną kolacją, którą uświetnił wieczorny pokaz lotniczy z fajerwerkami. Sławek "hesja" Krajniewski

FESTYN LOTNICZY W MIROSŁAWCU (Polska, EPMI)

3 września 2016 r. piękny słoneczny poranek powitał nas na terenie lotniska 12. Bazy Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu, gdzie odbył się festyn lotniczy. Gospodarze zadbali aby każdy z przybyłych gości znalazł coś dla siebie zarówno na wystawie statycznej jak i podczas pokazów dynamicznych. W powietrzu można było podziwiać szeroki wachlarz statków powietrznych Polskich Sił Zbrojnych od śmigłowców po odrzutowce F-16 i MiG-29 oraz drona. Impreza wypadła naprawdę świetnie. Marek "dulmen" Dulewicz

OSTATNI RYK WIELKIEGO KOTA (Wielka Brytania, EGWC)

Sepecat Jaguar. Angielsko – francuskie myśliwce zaprojektowane w latach 60. przeznaczone do walki w powietrzu oraz zdolne do przeprowadzenia ataku nukleralnego. Te ponaddźwiękowe myśliwce były użyte w wielu konfliktach zbrojnych i wojskowych operacjach, m.in. w Iraku, Bośni, Pakistanie oraz Zatoce Perskiej. Oficjalnie służyły Królewskim Siłom Powietrznym do kwietnia 2007 roku. W dniu 31 sierpnia 2016 r. udaliśmy się do bazy RAF Cosford, aby po raz ostatni usłyszeć ryk z silników Jaguara. Mieliśmy wielkie szczęście znaleźć się w grupie nieco ponad 100 osób, które mogły z bliska przyjrzeć się tym legendarnym maszynom oraz być świadkiem ostatniego ich kołowania. Już od 20 grudnia 2007 r. Jaguary zakończyły czynne latanie, jednak od tego czasu służyły jako samoloty treningowe dla przyszłych inżynierów lotnictwa w 1. School of Technical Trening (238 eskadra w RAF Cosford). Niestety w tym dniu byliśmy świadkami ostatniego zapłonu podwójnych silników Rolls Royce Adour. Zostaną one zastąpione najnowszymi i tańszymi w utrzymaniu symulatorami. Oczywiście samoloty pozostaną w znajdującym się w tej bazie muzeum i ciągle będą cieszyły oczy entuzjastów lotnictwa. Pożegnanie „Wielkiego kota” miało charakter bardzo oficjalny i troszkę sentymentalny. Wszyscy zebrani byliśmy świadomi, że kolejny wspaniały myśliwiec odchodzi na emeryturę. Jednak jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ciągle jest szansa, że pewnego dnia powróci na pokazy w RAF Cosford. Marek "Maras" Gembka

SLOVAK INTERNATIONAL AIR FEST (Słowacja, LZSL)

W ostatni weekend sierpnia, w słowackim mieście Sliač odbyły się coroczne międzynarodowe pokazy lotnicze. Niezbyt duża odległość od polskiej granicy sprawiła, że na płycie wojskowego lotniska wśród licznie zgromadzonej publiczności spotkała się dość spora grupa fotografów SPFL. Pokazy w Sliači mają swoją specyfikę – przeważnie zawsze jest gorąco i bardzo słonecznie, a co za tym idzie prawie cały blok pokazowy oglądany i fotografowany jest pod słońce, co nie zawsze sprzyja powstawaniu dobrych zdjęć oraz oglądaniu dynamicznych prezentacji samolotów. Gwiazdami tegorocznego SIAF-u były (lub miały być) dwa samoloty odrzutowe i jedna grupa akrobacyjna. Według niektórych największą gwiazdą był ukraiński myśliwiec Su-27. Wiele osób przyjechało tylko na pokaz tego właśnie samolotu. Duża, majestatyczna rosyjska maszyna, którą rzadko można zobaczyć na pokazach lotniczych, robiła wrażenie już na statyce. W powietrzu wyglądała jeszcze lepiej. Ciężkie, basowe dudnienie dwóch silników tego odrzutowca u niejednego widza powodowało gęsią skórkę. Efektowny pokaz tej maszyny okraszony dwoma ślizgami na ogon mógł się podobać, ale zabrakło jednego – flar, na które czekali głownie fotografowie. Może innym razem. Kolejnym oczekiwanym wydarzeniem był pokaz akrobacyjnej grupy Patrulla Águila. Piloci z Hiszpanii, latający na samolotach CASA C-101, zaprezentowali na niebie efektowne widowisko okraszone rozejściami, mijankami i pokazami solisty. Ciekawostką jest fakt, że zespół jako jedyny używa w swoim pokazie smugaczy w kolorze żółtym i w końcowej fazie pokazu podczas niskiego i wolnego przelotu kreśli na niebie hiszpańską flagę. Następnym samolotem był niezbyt często widywany rumuński MiG-21, którego piloci zaprezentowali bardzo dynamiczny pokaz możliwości tego wiekowego myśliwca. W pokazach na słowackim lotnisku uczestniczyli także „stali bywalcy” europejskich air show. Widzowie mieli możliwość zobaczenia belgijskiego F-16, czeskiego Gripena oraz słowackiego Miga-29. Zoltan Veres i Jurgis Kairys pokazali, jak bardzo widowiskowo można latać na małych sportowych samolotach. Dla tych dwóch pilotów prędkość, duże przeciążenia i karkołomne manewry są chlebem powszednim. Prawie każdy z samolotów, który prezentował się w pokazie dynamicznym, miał swój odpowiednik na wystawie statycznej. Jednak największym zainteresowaniem na ziemi cieszył się amerykański bombowiec z czasów zimnej wojny B-52. Ten majestatyczny i duży samolot jest rzadkim gościem na pokazach, a zobaczyć go w locie to już wielka atrakcja. Oprócz wyżej wymienionych samolotów na słowackim niebie zaprezentowała się czeska grupa Flying Bulls , belgijski zespół Red Devils, odrzutowiec MiG-15, a podniebny balet na szybowcach przedstawiła grupa Očovskí Bačovia. Niestety nie odbyło się też bez małych wpadek. W sobotę podczas lądowania całej grupy Patrulla Águila w jednym z samolotów doszło do rozerwania opony. Na szczęście samolot bezpiecznie wyhamował, ale z pasa startowego zjechał dzięki pomocy pojazdów obsługi lotniska i straży pożarnej. W niedzielę natomiast podobne problemy podczas lądowania miał słowacki L-29 Delfin. Podsumowując – weekendowa impreza lotnicza w Sliači to dwa udane gorące dni, okraszone hukiem dopalaczy i zapachem lotniczej nafty, czyli tym co lubimy najbardziej ! Krzysztof „krispol” Polak

XIII PIKNIK LOTNICZY BIELSKO – BIAŁA 2016 (Polska, EPBA)

W ostatni weekend sierpnia na Lotnisku Aleksandrowice Aeroklubu Bielsko-Bialskiego odbywały się doroczne pokazy lotnicze. XIII Piknik Lotniczy zbiegł się z 80. rocznicą powstania Szkoły Lotniczej LOPP im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Aleksandrowicach (obecnie dzielnica Bielska-Białej). Szkoła została otwarta 31 maja 1936 roku, a działalność szkoleniowa odbywała się tu jeszcze w ostatnich miesiącach przed wojną w 1939 roku, kiedy to na lotnisko sprowadzono 4 samoloty myśliwskie PZL P.11 z 2 Pułku Lotniczego w Krakowie. Już pierwszego dnia wojny polscy piloci, którzy wystartowali z tego lotniska, zestrzelili 3 samoloty niemieckie. Słynnymi absolwentami tej szkoły byli m.in. kpt. pilot Eugeniusz "Dziubek" Horbaczewski – jeden z czołowych polskich asów myśliwskich – czy też Tadeusz Góra, który walczył w słynnym Dywizjonie 303. Zaciekawieni historią lotniska, chęcią podziwiania krajobrazu Beskidów i co najważniejsze – samolotów, pojawiliśmy się na terenie lotniska już wcześnie rano. Upał dawał się we znaki, na niebie ani jednej chmurki. Zanim rozpoczęły się pierwsze pokazowe loty mogliśmy podziwiać statykę, a na niej m. in. An-2 „Wiedeńczyka” z Muzeum Lotnictwa w Krakowie oraz PZL M28 „Bryzę” należącą do Lotnictwa Marynarki Wojennej z Gdyni. Statykę zasiliły też samoloty ultralekkie i wiatrakowce. Od samego rana dla chętnych organizowane były loty widokowe, np. Robinsonem R44 Raven, z pokładu którego mogliśmy podziwiać Bielsko-Białą i okolice lotniska. Przed południem obserwowaliśmy przygotowującą się do pokazów grupę „Pterodactyl” z Czech. Radoslava Machowa, która współtworzy grupę, chętnie poświęciła kilka chwil na rozmowę z nami. Opowiadała o swojej pasji do starych samolotów. Miała iskierki w oczach, kiedy opowiadała o wrażeniach z lotu samolotem bez zamykanej kabiny. Wiatr, zapachy nad mijanymi obiektami (wspominała o browarze, nad którym przelatywała, a także o Śląsku) i inne atrakcje związane z replikami, na których lata, sprawiają jej ogromną radość. Czesi zaprezentowali inscenizację historyczną z okresu I wojny światowej na replikach samolotów myśliwskich Sopwith Camel, Fokker E.III, Fokker Dr.I. Lotnicy w skórzanych kurtkach i czapkach-pilotkach, wystrzały w powietrzu, eksplozja ciężarówki i pożar samolotu na ziemi, sanitariusze z noszami – wszystko to całkiem realistycznie przypominało pole walki. W czasie pikniku na niebie pojawił się także Prezes Aeroklubu pan Leszek Matuszek w pokazie akrobacji na samolocie Bücker Jungmann. W dawnej stylizacji, z białym długim szalem, machał do widzów w trakcie lotu odwróconego. Akrobacje zaprezentował też Uwe Zimmermann na swojej żółtej Extrze 300. Jego występ musieliśmy oglądać z mocno zadartymi do góry głowami. Pokaz odbywał się niestety bardzo wysoko i tylko chwilami Uwe był troszkę bliżej nas. Natomiast już po wylądowaniu nie omieszkał zrobić „zadymy” tuż przed publicznością. Największymi gwiazdami tegorocznych pokazów miały być MiG-29 i zespół Orlik. W przypadku MiG-a w zastępstwie kpt. pil. Adriana Rojka przyleciał kpt. pil. Marcin Zołotucho. Pilot nie miał łatwego zadania. Z jednej strony publika, z drugiej góry i jeszcze pobliskie osiedla Bielska-Białej nie dawały za dużo miejsca do pokazania ciekawych akrobacji. Ostre przepisy i ograniczenia terenu, upalne suche powietrze, zero chmur – to nie mogło pod względem fotograficznym dać dobrych rezultatów. Orliki pokazały się drugiego dnia. Wykonywały przeloty w grupie, acz bez spektakularnych akrobacji. Krążąc wokół lotniska zmieniały formacje, by w finale zakreślić ogromne serducho dla publiczności. W czasie pikniku mogliśmy oglądać jeszcze akrobacje szybowcowe w wykonaniu Jerzego Makuli, Michała Ombacha i Błażeja Morawskiego. Atrakcją były także dwa Dromadery, które jeden po drugim demonstrowały zrzut wody. W locie prezentowane były samoloty: RWD-5, Piper Cub, Pipistrel, Jak-12M, a także śmigłowiec R44 pilotowany przez pana Piotra Starowicza. Dopełnieniem imprezy był wieczorny pokaz akrobacji szybowca Perkoz (Michał Ombach) i Extra 300 (Uwe Zimmermann) z ledową iluminacją na poszyciach samolotów. Sylwia "Sila" Zieja

DZIESIĘCIOLECIE POLSKICH F-16 (Polska, EPKS)

W dniu 27 sierpnia 2016 r. udaliśmy się na lotnisko w Krzesinach. Dzięki zaproszeniu Dowództwa 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego braliśmy udział dwóch wydarzeniach: centralnych obchodach Święta Lotnictwa Polskiego oraz 10. rocznicy służby samolotów F-16 w Polskich Siłach Zbrojnych. Pogoda w tym dniu dopisała aż za bardzo: panował upał, niebo było bezchmurne. Po części oficjalnej z udziałem Prezydenta RP rozpoczął się piknik lotniczy. Pierwszym punktem był przelot dwóch, a następnie sześciu maszyn F-16. Drugi występ to F-16 Tiger Demo Team w efektownym, dynamicznym pokazie na dużych prędkościach, w ciasnych zakrętach. Kilka razy można było uchwycić tworzące się nad skrzydłami oderwania, podkreślające prędkość samolotu. Po tych występach zaprezentowali się skoczkowie z galą flagową. Największe wrażenie wywarł oczywiście skoczek z przywieszoną polską flagą. W tym czasie na drodze kołowania, na wprost nas, ustawiła się w oczekiwaniu na start PZL M28 Bryza. Mogliśmy spokojnie zmierzyć się z uwiecznianiem jej rozkręconych śmigieł. Po odlocie śmigłowca Mi-8 zaprezentowała się Grupa Akrobacyjna Żelazny . W tym pokazie największe wrażenie zrobiły na nas następujące po sobie trzykrotne malownicze pętle i krzyżujące się rozejścia. Po wylądowaniu efektowna jazda „wężykiem” z wypuszczeniem kłębów białego dymu dopełniła całości pokazu. Następnie przyszła kolej na nowość w pokazach lotniczych: wspólny lot Artura Kielaka na samolocie akrobacyjnym XtremeAir XA41 oraz ppłk. pil. Piotra Iwaszko na MiG-29. Początkowo było kilka ciasnych kręgów nad głowami i prezentacja samolotów, poprzedzająca punkt kulminacyjny, czyli efektowne skrzyżowane rozejście z wcześniejszym wystrzeleniem przez MiG-a kilkudziesięciu flar – wspaniały efekt! Po tym zapierającym dech w piersiach rozejściu solowy pokaz kilkunastu figur akrobacyjnych, szybko wykonywanych przez bardzo zwrotny XA41 Artura Kielaka i dynamiczny pokaz solowy MiGa-29 na dużych prędkościach, z dopalaczami, zakończony lądowaniem z wypuszczeniem spadochronu hamującego. Po krótkiej przerwie nastąpiła prezentacja pary śmigłowców Mi-24, po której mogliśmy podziwiać akrobacje zespołowe w wykonaniu dwóch grup: ZA „Orlik” oraz ZA „Biało-Czerwone Iskry”. Po zespołach przyszła kolej na solowy pokaz: tym razem za sterami Miga-29 zasiadał kpt. pil. Adrian Rojek. Chyba najefektowniejszym momentem tego pokazu było markowane lądowanie z szybkim, prawie pionowym odejściem od pasa, z jednoczesnym wystrzeleniem kilkudziesięciu flar. Byliśmy zachwyceni! Ostatnim „wojskowym” punktem programu było kilka dostojnych, bliskich przelotów w wykonaniu pary Su-22. A na zakończenie pokazów ponownie zaprezentował się Artur Kielak na swoim XtremeAir XA41 – szybko, zwrotnie, z wielką klasą doskonałego pilota akrobacyjnego. Bardzo dziękujemy za zaproszenie! Uczestnictwo w tym wydarzeniu to był zaszczyt, ale i ogromna radość. Krzysztof,, Góral" Góralczyk
Back to Top