Search

W FOTOLOTNICZYM RAJU cz. II (Polska, EPKS)

Fotorelacja z wyjątkowej sesji air-2-air, podczas której fotografowałem samoloty F-16, które już 10 lat służą w polskich barwach! Z okazji tej pięknej rocznicy, jak również z okazji Święta Lotnictwa, chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim spod znaku biało-czerwonej szachownicy! Artykuł zawiera sporo bezspornych wiadomości dotyczących samolotu F-16, ale też fragmenty obrazujące moje osobiste uwielbienie dla tej konstrukcji. Artykuł nie ma jednak na celu generowania sporów na temat wyższości jednych samolotów nad innymi. Pamiętajmy o tym, że w lotnictwie, trochę inaczej niż w życiu, można kochać jednocześnie wiele maszyn i nikt nie ma z tego tytułu żadnych nieprzyjemności. - Panowie, panowie! Powolutku. Jestem spotterem i pokażcie mi samoloty tak, jak chcecie nas widzieć w powietrzu. – tymi słowami raz po raz ppłk Adam „Monk” Kalinowski przerywa dyskusję podając nam cztery modele samolotów F-16. Jesteśmy na przedlotowym briefingu w domku pilota 6. Eskadry „Tygrysiej” w Krzesinach. Bartek Bera, Piotrek Łysakowski i ja reprezentujemy wygłodniałych zdjęć fotografów lotniczych, a rozmawia z nami czterech pilotów, którzy już za chwilę wsiądą do specjalnie przygotowanych do sesji samolotów F-16 oraz oczywiście piloci samolotu CASA. Omawiamy po kolei każdy manewr posiłkując się rozmaitymi szkicami i zdjęciami, które mają pomóc pilotom w zrozumieniu tego, czego tak naprawdę chcemy. Dyskutujemy też o sposobie wystrzeliwania flar, by było to efektowne ale i bezpieczne dla wszystkich. Na koniec rzucam ot tak, czy skoro robimy taką sesję pod zdjęcia na rocznicę F-16 to… to może da się polatać też nad samym Poznaniem? Oczyma wyobraźni widzę już plakaty miasta Poznania z „naszymi” F-16. Pomysł wydawałoby się nierealny, ale w takim dniu jak dziś pada na podatny grunt. „Monk” dzwoni tu i tam i… dostajemy zgodę! Może nie tak nisko, bo na wysokości 7000 stóp ale na pewno coś będzie widać. Jeszcze tylko ktoś przynosi polską flagę do włożenia pod osłonę kabiny prowadzącego formację F-16. Oczywiście prowadzącym będzie „Monk” i oczywiście będzie lecieć samolotem z tygrysim malowaniem. Po raz drugi dziś, niczym teatralna kurtyna, otwiera się rampa samolotu CASA, a my rozpoczynamy drugą część spektaklu „W fotolotniczym raju”. Kurtyna w górze i naszym oczom ukazuje się niebywały obraz. Błękitne niebo, pięknie wypiętrzone białe chmurki, a tuż pod i za nami cztery, cudownie wyglądające w tej scenerii, samoloty F-16. Dwa w wersji C, dwa w wersji D. Wszystkie ze zbiornikami CFT oraz ze zbiornikami podkadłubowymi. Na czele „Tygrys” z dumnie wyłożoną biało-czerwoną flagą. Ciarki na całym ciele! Nie ma jednak czasu na stanie z rozdziawioną paszczą. Jestem tu, by zrobić konkretną robotę. Przymierzam się do zrobienia kilku zbliżeń pilotom. „Monk” wygodnie ułożony w tej wyjątkowej kabinie F-16 podnosi wyświetlacz nahełmowy i unosi kciuk ku górze. Od tej chwili, aż do końca dzisiejszego fotografowania, w głowie rozbrzmiewają mi słowa: „Lotnik skrzydlaty władca świata bez granic” i oczywiście muzyka „Marszu Lotników”. Jestem szalenie dumny z faktu, że tak piękne i takie ponadczasowe samoloty jak właśnie F-16 już od 10 lat latają z biało-czerwoną szachownicą. To może teraz zachowam się jak (podobno mówi) pilot w połowie randki i powiem „Ok – tyle o mnie, teraz pomówmy o moim samolocie”? No właśnie. F-16! Na czym polega fenomen tej konstrukcji? Co sprawia, że zostało już wyprodukowanych ponad 4600 sztuk F-16? Czy Wiesz zatem o tym, że…? No ja wiem, że Ty akurat Wiesz i to jest super! Ale może ktoś tego nie wie? :) Czy Wiesz o tym, że koncepcja samolotu F-16 została wypracowana przez pilotów? Dokładniej rzecz ujmując przez tzw. Mafię Myśliwską (Fighter Mafia), której niekwestionowanym liderem był pułkownik „40 sekund” John Richard Boyd, twórca nowatorskiej i na ów czas rewolucyjnej koncepcji Energetycznej Walki Manewrowej (EMF). Przy okazji, czy Wiesz, skąd się wzięła jego ksywka „40 sekund”? John Richard Boyd podczas służby jako instruktor w świeżo utworzonej USAF Fighter Weapons School w Nellis (Nevada), wykonując lot na walkę powietrzną z pilotami kolejnych szkolonych grup, każdemu z nich, pozwalał zająć pozycję na swojej szóstej godzinie i po komendzie „Fight’s on”, w czasie krótszym niż czterdzieści sekund odwracał role, zmieniając manewrowaniem pozycję defensywną na ofensywną. Jeśli czas zamiany statusu byłby dłuższy niż 40 sekund, Boyd miał zapłacić przeciwnikowi czterdzieści dolarów. Podobno nigdy nikomu nie musiał płacić, a niejeden ówczesny as myślistwa leciał do Nellis się sprawdzić. Czy Wiesz o tym, że dzięki połączeniu wiedzy i zapału Mafii Myśliwskiej oraz nowych technologii, prawie w każdym elemencie projektowanego samolotu zastosowano totalnie odważne i nowatorskie jak na ówczesne czasy rozwiązania konstrukcyjne? W efekcie czego okazało się, że F-16 nie tylko sprostał wymaganiom USAF na lekki manewrowy samolot bojowy (LWF), ale dalece je przekroczył. Czy Wiesz o tym, że w czasie rozstrzygania kontraktu na lekki manewrowy samolot bojowy (wygrany przez General Dynamics YF-16), odrzucony projekt czyli Northrop YF-17, był dalej rozwijany i zrobił karierę w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych? To znany wszystkim F/A-18 Hornet! Czy Wiesz, że założenia, które były podstawą projektu F-16 stały się później podstawą do stworzenia nowej taktyki walki powietrznej (ACM/BFM)? Jest ona dziś standardem dla każdego pilota współczesnego myśliwca. Czy Wiesz o tym, że w F-16 zastosowano absolutnie rewolucyjne rozwiązania w środowisku pracy pilota takie jak choćby charakterystyczna kroplowa owiewka dająca niespotykaną wcześniej i rzadko spotykaną w późniejszych rozwiązaniach widoczność z kabiny, aktywny układ sterowania, system HOTAS, fotel o odchyleniu 30°, boczny drążek-joystick reagujący jedynie na nacisk? A o stopniu integracji samolotu z pilotem niech świadczy choćby fakt, że piloci mówią, iż do F-16 się nie wchodzi ale, że F-16 się zakłada. Czy wiesz o tym, że system HOTAS w F-16 sprawia, że w walce pilot może skupić się wyłącznie na celu i taktyce nie tracąc czasu na przełączanie poszczególnych systemów w kabinie? Wszystkie systemy może obsługiwać za pomocą przycisków na drążku-joysticku i dźwigni sterowania silnikiem. Czy Wiesz o tym, że F-16 w 2 lata po wejściu do czynnej służby oficjalnie nadano pseudonim bojowy Fighting Falcon (Waleczny Sokół), ale wśród pilotów od początku znany był, jako Viper (żmija)? Podobno wzięło się stąd, iż przednia część samolotu przypomina głowę węża oraz ma odpowiadać charakterystycznemu i unikalnemu stylowi latania F-16, który ponoć nie tyle lata co wije się w powietrzu. Czy Wiesz o tym, że samolot F-16, mimo tak wielkiej popularności i obecności na chyba wszystkich współczesnych frontach, nie został nigdy zestrzelony w walce powietrznej samemu odnosząc 72 potwierdzone zwycięstwa? Czy Wiesz o tym, że Polska kupując samoloty F-16, kupiła na ów czas najnowocześniejszą istniejącą wersję eksportową czyli Lockheed Martin F-16 Block 52+ Advanced? Czy Wiesz o tym, że mimo iż F-16 został oryginalnie zaprojektowany jako lekki, nieskomplikowany myśliwiec do walki powietrznej, to szybko okazało się, że jego potencjał jest o wiele większy i F-16 stał się samolotem wielozadaniowym? F-16 Block 52+ to już wszechstronny samolot wielozadaniowy. Dzięki ogromnemu udźwigowi, różnorodności przenoszonego uzbrojenia oraz zdolności do pobierania paliwa w locie, F-16 jest w stanie w czasie jednego lotu wykonać kilka odrębnych typów misji! Warto wspomnieć, że polskie F-16 są pod tym względem naprawdę wyjątkowe. Posiadają najnowszy zaktualizowany pakiet awioniki i są obiektem szczerej zazdrości w międzynarodowym środowisku pilotów myśliwskich. Czy Wiesz o tym, że polskie samoloty F-16 mogą być wyposażane w dodatkowe, paliwowe zbiorniki konforemne, tzw. CFT? Zbiorniki te mogą pomieścić ponad 1700 litrów paliwa, co w zależności od misji może zwiększyć zasięg lotu od 20 do 40%. Są one tak zaprojektowane, że generują bardzo mały opór powietrza, który można porównać z oporem jaki generuje pojedyncza rakieta AIM-120 AMRAAM na podwieszeniu. Zamontowanie zbiorników na samolocie zajmuje około 2 godzin. Czy wiesz o tym, że F-16 był pierwszym samolotem zdolnym do uzyskiwania i utrzymywania przeciążenia o wartości +9g? F-16 może utrzymywać przeciążenie +9g nawet z podwieszonymi sześcioma rakietami AIM-120 AMRAAM. Czy wiesz o tym, że w gładkiej konfiguracji F-16 dzięki swojemu dużemu stosunkowi ciągu do masy potrafi przyspieszać w locie pionowym? Czy wiesz o tym, że F-16 w konfiguracji do misji powietrze-powietrze na dużych wysokościach jest w stanie uzyskiwać prędkości naddźwiękowe bez użycia dopalacza? Czy wiesz, że F-16 jest w stanie zabrać ładunek podwieszeń w postaci paliwa i uzbrojenia równy swojej masie własnej? Wśród maszyn bojowych jest to wynik bez precedensu. Czy Wiesz o tym, że F-16 jest jedynym samolotem bojowym na świecie w którym płomień dopalacza przekracza długość jego kadłuba? Czy wiesz o tym, że wg pilotów testowych F-22 z koncernu Lockheed Martin, jedynym samolotem który na małych wysokościach przewyższa Raptora przyspieszeniem jest F-16? Czy Wiesz o tym, że każdy współczesny typ myśliwca odnosi się i porównuje względem F-16? F-16 stanowi punkt referencyjny, punkt odniesienia do wszelkich porównań będąc tym samym w przenośni i w praktyce ikoną współczesnego lotnictwa bojowego? Czy Wiesz o tym, że F-16 to jedyny samolot bojowy na świecie, posiadający od 15 lat swoją własną czynną stronę internetową (fanpage) F-16.net? Fani tego samolotu mają tam do dyspozycji kompletną bazę danych dot. każdej maszyny, prowadzą dyskusje na wiele tematów powiązanych z F-16. I tak można o tej wspaniałej maszynie w nieskończoność. Jedno jest pewne - wśród samolotów bojowych jest wiele pięknych maszyn i każda z nich ma cechy, które robią wrażenie, urzekają, ale żadna nie skupia w sobie jednocześnie tylu estetycznych i użytkowych cech, które w tak unikalny sposób tworzą niepowtarzalną całość. Całość, która niczym idealny drapieżnik, potrafi najpierw zahipnotyzować swoim pięknem, by zupełnie niespodziewanie, z ogromną siłą i skutecznością, zadać śmiertelny cios. Tymczasem my kończymy fotografowanie w strefie i rozpoczynamy powrót nad Poznań. Tak zaplanowaliśmy lot, że wracamy z sesji w jednej formacji z otwartą rampą, polując na jakieś dodatkowe kadry. Jesteśmy już prawie nad miastem, co daje się odczuć po dość mocnych turbulencjach. Raz po raz wszyscy jesteśmy podrzucani jak naleśniki na patelni. W najlepszej sytuacji są ci, którzy siedzą na rampie, gdyż spadają na „miękkie”. Ci, którzy klęczą i nie daj Boże nie mają nakolanników, tłuką się niemiłosiernie. Ci, którzy stoją, na szczęście mają na głowach hełmy – inaczej ich głowy mogłyby to dotkliwie odczuć. Nie znam za bardzo topografii miasta Poznania. Zwłaszcza z lotu ptaka. Zwłaszcza walcząc o utrzymanie mojej klęczącej pozycji, a już nie mówiąc o próbach uchwycenia samolotów w kadrze. W dole rozpoznaję podłużny zbiornik wodny. Tak – to na pewno Jezioro Maltańskie. Nie raz i nie dwa oglądałem jakieś zawody wioślarskie, podczas których często pokazywano widok z lotu ptaka. Rzuca nami niemiłosiernie. W dole masa budynków, więc robię zdjęcia. Później przyjdzie czas na ich interpretowanie. Jedyne co jeszcze rozpoznaję to budynki Starego Browaru i słynną iglicę poznańskich targów. Po chwili jakiś pas startowy. Czy to nie Ławica? Kolejny pas startowy to dla nas dowód, że zaczynamy podejście do lądowania. Zaczyna migać lampka. Rampa się zamyka. Koniec spektaklu. Siedzę zmęczony, poobijany, spocony i… szczęśliwy z poczuciem dobrze wykonanej roboty! Uwielbiam takie chwile! Chciałbym na koniec bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że znalazłem się w tym przepięknym fotolotniczym raju oraz tym, którzy sprawili, że samoloty zacnie wypełniały kolejne kadry. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, 2. Skrzydło Lotnictwa Taktycznego, Ppłk Szczepan Głuszczak, Bartek Bera, Piotrek Łysakowski – Dziękuję! Informacje zawarte w artykule konsultowałem z pilotami F-16. Szczególnie podziękowania przesyłam na ręce mojego przyjaciela, płk pil. Marcina Modrzewskiego, który nie tylko jest wspaniałym pilotem F-16, ale też człowiekiem dysponującym niebywałą wiedzą dotyczącą tego samolotu. Artykuł nie powstałby jednak, gdyby nie współpraca z chyba najbardziej zwariowanym na punkcie F-16 człowiekiem świata, który prosił by go określać mianem: „Norbert - that_Viper_guy”. Sławek "hesja" Krajniewski

EXPRESSOWA WIZYTA (Polska, EPDE)

Tuż przed świętem lotnictwa polskiego, które przypada 28 sierpnia odwiedziliśmy 41 Bazę Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Pretekstem był trening ZA Biało-Czerwone Iskry przygotowujący do występu na poznańskich centralnych uroczystościach święta lotnictwa polskiego. Choć było krótko, to z pewnością piękne Cumulusy, obcowanie z techniką, zapach nafty oraz pogaduchy z członkami zespołu i technikami “naładowały akumulatory” i pozwoliły stwierdzić, że w Poznaniu szykuje się z pewnością piękny występ naszych akrobatów. Do zobaczenia na Krzesinach! Michał "nurek" Wajnchold

ŁASKI PONIEDZIAŁEK (Polska, EPLK)

Na dzień 22 sierpnia otrzymaliśmy zaproszenie do odwiedzenia 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego. Okazja do wizyty była nie byle jaka, bo tego dnia do swojej macierzystej bazy w Krzesinach wracały stacjonujące czasowo w Łasku myśliwce F-16. Gwarantowało to spory ruch na lotnisku, a dla nas dużo okazji na dobre kadry. Wylot podzielony był na dwie tury: w pierwszej o godzinie 10.00 do Krzesin odleciało sześć maszyn, a o godzinie 14.00 pozostałe siedem F-16. Dodatkowo w drugiej turze startowała do lotu ćwiczebnego para łaskich jastrzębi. Wszystkie starty odbyły się z użyciem dopalaczy – lepiej dla nas być nie mogło. Oprócz szesnastek mieliśmy okazję obserwować wizyty kilku gości specjalnych. Zaraz na początku dnia lądowała popularna Kaśka (Casa C-295), koło południa zanotowaliśmy niski przelot pary Mi-24, a koniec lotów uwieńczył przylot potężnego Herculesa. To był bardzo bogaty i udany foto-lotniczo dzień w 32 BLT w Łasku. Karol "Carlito" Kakietek

OPEN AIR DAY 2016 W 22. BLT W MALBORKU (Polska, EPMB)

W sobotę, 20 sierpnia 2016 r. odbył się lotniczy piknik w Królewie Malborskim – siedzibie 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego – pod nazwą Open Air Day. Na płycie lotniska czekało na gości wiele atrakcji. Na statyce stał malborski MiG-29 oraz Su-22 ze Świdwina, w przeciwnej części lotniska można było obejrzeć z bliska i od środka maszyny na emeryturze: Irydę, MiGa-21, Lima-2, Iskrę oraz Su-22. Oczekiwanie na popołudniowe pokazy urozmaicały pokazy straży pożarnej, służby więziennej oraz koncert wojskowej orkiestry dętej. Z kolei na stoiskach swój sprzęt prezentowali saperzy, umożliwiając chętnym przymierzenie swojego ciężkiego stroju, a także żołnierze z 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga, którzy udostępniali widzom swoje pojazdy. Swoje „pięć minut” mieli również modelarze ze swoimi samolotami, liczne grupy rekonstrukcyjne oraz różnego rodzaju stowarzyszenia. Jednak licznie przybyli goście czekali z niecierpliwością na pokazy dynamiczne w powietrzu – odbyły się one w dwóch blokach, a w każdym z nich prezentował się MiG-29 oraz F-16. „Fulcrum” był pilotowany przez pierwszego pilota pokazowego 22. Bazy por. pil. Rafała Pinkowskiego. Dał on dwa niezwykle dynamiczne i ciekawe pokazy, prezentując doskonale piękno samolotu oraz swój kunszt pilotażu. Po zakończeniu pokazów do porucznika i Miga na stojance stała długa kolejka chętnych po pamiątkowe zdjęcie i autograf. Oczywiście także my nie odmówiliśmy sobie tej przyjemności. Drugim bohaterem dnia był Tiger Demo Team F-16 z Krzesin, który jak zwykle dał niezapomniany pokaz na naprawdę wysokim poziome. Późnym popołudniem, kiedy lotnisko powoli zaczęło pustoszeć, ostatni wytrwali fotografowie mogli jeszcze obejrzeć odlot Su-22 do Świdwina. Do zobaczenia za rok w licznym gronie, w krzyżackim gnieździe MiGów-29. Justyna "Gonitwa" Hodźko

W FOTOLOTNICZYM RAJU (Polska, EPKS)

Wyjątkowa fotorelacja z okazji Święta Wojska Polskiego, wraz z najlepszymi życzeniami dla wszystkich osób związanych z Siłami Zbrojnymi RP! Gdy dostajesz wiadomość z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych o treści: „Rysuje się pewien plan A2A, proszę o maila, numer dowodu, sprzęt zabierany na pokład i telefon i nie chwalimy się tą wiadomością” to wiedz, że coś się dzieje. Zwłaszcza, że ostatnio dopadła mnie piękna kumulacja związana z fotografowaniem A2A, czyli Air–to-Air, czyli fotografowaniem lecących statków powietrznych z pokładu innego, również lecącego statku powietrznego. 10 czerwca, podczas ćwiczeń Anakonda 2016 fotografowałem tankowanie naszych samolotów F-16 z pokładu amerykańskiego tankowca KC-135. 16 i 17 czerwca fotografowałem nad Danią samoloty przylatujące na pokazy lotnicze do Skrydstrup z rampy samolotu Skyvan a teraz…? A teraz to totalnie nie wiem o co chodzi, co będę fotografować i z czego ale… „Lubię to!” Jest ciepły poranek 22 czerwca 2016 roku. Na pasie startowym 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach ląduje samolot C-295 CASA. To on ma nas zabrać do fotolotniczego raju. Już wiem jaki jest plan! Mają się odbyć dwa loty, których jedynym celem jest zrobienie sesji Air-to-Air samolotom Sił Powietrznych RP. Podczas pierwszego lotu modelkami mają być Su-22, MiG-29 i F-16. Drugi lot to sesja związana z 10. rocznicą samolotu F-16 w Polsce, czyli pozować nam mają cztery, piękne, smukłe „eFki”! Taki jest plan. Ile nam się uda z niego zrealizować? Zobaczymy. Jak znam życie, to zawsze coś, gdzieś nie zagra. Plan planem ale ja i tak w to wszystko nie wierzę. Nie wierzę, że już za chwilę będę mógł fotografować tak wyjątkowe formacje! Nie wierzę, że tak zupełnie legalnie i bez żadnych kombinacji będę mógł fotografować nasze polskie samoloty z naszego polskiego samolotu i to nad Polską! Do tej pory, jeżeli pojawiały się gdzieś jakieś zdjęcia naszych maszyn w locie to były one wynikiem tysięcy, często bardzo pokrętnych kombinacji. Tym razem od początku jest pełna zgoda i poparcie dowództwa! Brzmi to jak bajka, a ja czekam aż ktoś mnie uszczypnie i krzyknie: hesja - obudź się! Tymczasem nie budzą, tylko dają do dopasowania szelki i hełm. Następnie każą trenować nasze ustawienie na rampie, bo później nie będzie już czasu na "dogaduchy" kto gdzie siedzi, kto klęczy, kto stoi i z której strony. Dopasowujemy długość taśm bezpieczeństwa. Jeszcze chwila i już jesteśmy w powietrzu. Teraz jest dobry moment by przygotować sprzęt foto. Mam ze sobą dwa podstawowe aparaty: Nikon D810 z obiektywem 24-120mm i Nikon D500 z obiektywem 70-200mm. W zasadzie u boku wisi jeszcze trzeci - Nikon D800 z obiektywem 200-500mm, ale do użycia tylko w wyjątkowych okolicznościach, gdyby coś ciekawego działo się troszkę dalej. Głównym problemem podczas fotografowania w locie jest to, że fotografujemy znajdując się na totalnie niestabilnym podłożu. Poza standardowymi drganiami samolotu nierzadko dochodzi do mniejszych lub większych turbulencji, które z kolei sprawiają, że ciężko jest zrobić ostre, nieporuszone zdjęcie. Dlatego bardzo istotnym jest właściwe dobranie parametrów sprzętu: czasu ekspozycji, przesłony, odpowiedniego trybu redukcji drgań i ISO. Sprzęt ustawiony, a ja nadal nie wierzę, że robię to co robię i jestem tu gdzie jestem. Lecimy gdzieś nad Mazury, gdzie być może uda się w tle za naszymi modelkami uchwycić taflę jakiegoś jeziora. Lecimy, a ja nadal nie wierzę… Koniec rozmyślań! Dostajemy sygnał, który każe nam się szykować do sesji. Podchodzimy do zamkniętej jeszcze rampy i przypinamy nasze taśmy bezpieczeństwa do ustalonych wcześniej miejsc. Po minucie jesteśmy w pełnej gotowości. Przyczajeni, czekamy na otwarcie rampy jak na rozpoczęcie spektaklu w teatrze. Migająca czerwona lampka sygnalizuje rozpoczęcie otwierania. Wraz z jej zapaleniem robi się coraz jaśniej. Rampa otwiera się niczym teatralna kurtyna, a za nią? A za nią już czekający na swoją publiczność jeden aktor. Wspaniały, majestatyczny, raz po raz dodający i ujmujący obroty silników znaczonych strugami czarnego dymu - MiG-29! Mimo już jakiegoś doświadczenia, które nabyłem w ostatnich tygodniach, ten widok zapiera mi dech w piersiach. Potężna maszyna wisząca tuż za i tuż pod nami, kołysząca się na powietrznej poduszce raz w górę raz w dół. Wszystko jest takie niewiarygodne, takie nierzeczywiste i takie wspaniale trójwymiarowe. W kabinie MiGa dostrzegam doskonale znajomy biało-czerwony hełm należący oczywiście do „Kumana” (ppłk pil. Piotr Iwaszko), który pozdrawia nas machając ręką. MiG-29 nie jest już jednak na scenie sam. Dosłownie po chwili podlatuje do niego krzesiński F-16C ze zbiornikami konforemnymi i w tygrysim malowaniu. W kabinie ppłk pil. Adam „Monk” Kalinowski. Piloci budują formację i ustawiają się do zdjęć ale… no właśnie! Gdzie jest Su-22? Szkoda, że z jakichś powodów nie doleciał. Robię zdjęcia naszym dwóm modelkom, gdy coś mi na horyzoncie mignęło. Jest i Su-22! Trochę spóźniony, gdyż jak się później okaże, kontrola nie chciała go przepuścić przez strefę, w której hen wysoko latały F-16. Już „suczka” jest z nami i pięknie się wita lecąc tuż za rampą! Ależ to jest widok! Ależ to emocje! Zwłaszcza w przypadku Su-22, który fotografowany w powietrzu jest istnym rarytasem! Wynika to z minimalnej prędkości lotu Su-22, która jest wyższa od maksymalnych prędkości lotu wielu popularnych samolotów wykorzystywanych do fotografowania z rampy. Samolot CASA nadaje się do tego wyśmienicie, gdyż nawet z otwartą rampą jest w stanie lecieć stosunkowo szybko. W kabinie Su-22 „Qrik” (ppłk pil. Piotr Kurzyk). Mamy więc pełen skład. Trzech mega pilotów i trzy piękne konstrukcje wspaniale reprezentujące Siły Powietrzne RP! Możemy więc przejść do realizacji zaplanowanych wcześniej manewrów i układów. Mimo nowoczesności samolotu F-16, mimo piękna sylwetki samolotu MiG-29, to jednak Su-22 przejmuje na początku prowadzenie formacją. Należy się naszemu „weteranowi”! Pięknie to wygląda. Su-22 na czele formacji, która raz po raz zmienia swoje ustawienie. Zmienia je nie tylko dlatego, że tak zostało zaplanowane podczas briefingu ale też dlatego, że ciężko jest utrzymać trzy zupełnie inne samoloty w locie z tą samą prędkością, pod tym samym kątem oraz na tej samej wysokości w tak pracującym powietrzu. W tym momencie myślę o pilotach zespołów akrobacyjnych i o tym ile pracy wymaga wspólny lot w ciasnej formacji. Te wahania przekładają się oczywiście na trudności w zrobieniu takiego zdjęcia, na którym wszystkie trzy samoloty znajdą się w jednej linii. Jednym z najkorzystniejszych manewrów podczas fotografowania z rampy jest fotografowanie w zakręcie. Dzięki temu zyskuje się ciekawą perspektywę. Nie przeszkadzają też gorące gazy wylotowe, które ciągną się za silnikami CASY, a które mogłyby spowodować, że zdjęcia będą totalnie nieostre. Zabawa na całego. Na naszą sesję mamy w sumie bardzo mało czasu, gdyż z każdą chwilą samoloty mają coraz mniej paliwa. Jego zużycie to szalenie istotny parametr bojowy. Pod tym względem, w naszym trio, bezkonkurencyjny jest F-16. Niestety samolot Su-22 stracił sporo paliwa podczas dolotu i jako pierwszy opuszcza formację obierając kierunek na Świdwin. Następnie bardzo efektownie w kierunku Mińska Mazowieckiego odchodzi MiG-29. Pozostała tylko jedna gwiazda, ale za to jaka! Nasza narodowa, lotnicza duma – kultowy wręcz samolot Lockheed Martin F-16 "Jastrząb", który jest jedynym w swoim rodzaju ponadczasowym połączeniem piękna kształtów z niebywałą doskonałością bojową. F-16 trzymany w rękach pułkownika Kalinowskiego pięknie prezentuje nam swoje wdzięki w różnych manewrach z lotem odwróconym i ślizgami włącznie. F-16 odlatuje, a CASA zamyka przed nami kurtynę swojej rampy. Co za emocje!! Oglądam zdjęcia na monitorach aparatów i sam nie do końca wierzę w to co widzę! Schodzimy do lądowania na Krzesiny lecz spektakl trwa nadal. Kolejna odsłona już za trzy godziny! (Fotorelacja z drugiego lotu u nas na stronie już 26 sierpnia!) Sławek "hesja" Krajniewski

VIII NOWOTARSKI PIKNIK LOTNICZY (Polska, EPNT)

Na kolejną edycję pikniku w Nowym Targu czekałam z utęsknieniem. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam lokalizację tego lotniska. Lotnictwo na tle Tatr - tego mi potrzeba. Jednak tegoroczny piknik był jeszcze bardziej wyczekiwany. Wszystko z powodu bardzo specjalnego gościa. Mi-24 Alien Tiger… Tego nie mogłam przegapić. Połączenie „mojego ukochanego” Mi-24 i motywu z „Obcego”… Spełnienie marzeń! I wiem jedno - naprawdę było warto go zobaczyć! Rewelacyjne połączenie przenikającego do szpiku kości dźwięku śmigłowca z przepięknym malowaniem i świetnym pokazem. Do tego dwa „nasze” Mi-24 z 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu w pokazach dynamicznych. Zachwyt w pełni! Ale piknik nowotarski to nie tylko Mi-24. Na aeroklubowym niebie prezentowało się mnóstwo rozmaitych statków powietrznych. Podziwialiśmy zespoły: Cellfast Flying Team, grupę akrobacyjną Twister Aerobatics z Wielkiej Brytanii na samolotach typu Silent Twister (również w pokazie nocnym), 3AT3 czy Latające Muzeum Jacka Mainki z samolotami Taylorcraft Auster Mk IV, De Havilland Canada DHC-1 Chipmunk, DH82A Tiger Moth. Nie mogło zabraknąć świetnych pilotów, jak Artur Kielak, Uve Zimermann czy Zoltan Veres. Podziwialiśmy takie maszyny, jak RWD-5, An-2 „Wiedeńczyk”, Boeing Stearman,  L-29 Delfin, TS-11 Iskra i wiele innych. Nowotarski Piknik Lotniczy odszedł do historii. Z niecierpliwością już teraz czekam na kolejną edycję! Agata "keren" Olech-Świadek

MAZURY AIRSHOW… CZYLI Z GÓRKI NA MAZURKI (Polska, EPKE)

W dniach 6-7 sierpnia 2016 r. odbyła się kolejna edycja imprezy w Giżycku, nosząca nazwę Mazury Air Show. Pomimo dość zimniej i deszczowej pogody, na plaży oraz bulwarach nad jeziorem Niegocin zgromadziło się wielu wczasowiczów. W powietrzu ruch, jak na małą imprezę, był spory, co chwila z lotniska w Kętrzynie przylatywały i prezentowały się kolejne maszyny: zarówno cywilne jak i wojskowe samoloty i śmigłowce. W pierwszej kolejności na niebie zaprezentowały się wodnosamoloty, które niestety z powodu dość silnego wiatru i fal nie zdołały wylądować w strefie pokazów. Po nich mogliśmy podziwiać latającą replikę RWD-5, TS-8 Bies, Jaka-18, litewską grupę akrobacyjną na Jakach-52 i Jakach-50, Uwe Zimmermanna na Extrze 300 oraz wiatrakowiec, który dawał popis z białymi dymami na tle ciemnych burzowych chmur. W przerwach pomiędzy wspomnianymi maszynami swoje możliwości demonstrowały liczne prywatne, ultralekkie samolociki. W kolejnym bloku prezentowały się dwa prywatne śmigłowce: mały Schweizer 300 oraz większy od niego Eurocopter EC-120 Colibri – oba można było podziwiać krążące tuż nad samą wodą, na tle licznych żaglówek, wzniecające tumany kropelek. Prawdziwą perełką tych pokazów okazał się pokaz 2. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z Mińska Mazowieckiego. Przedstawili oni pokaz swoich możliwości ratowniczych: wyławianie rozbitków z tratwy ratunkowej, bezpośrednio z wody oraz z jednostki pływającej. W bloku wojskowym zaprezentował się także por. pil. Rafał Pinkowski z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku na Migu-29 dając naprawdę dynamiczny, choć krótki pokaz. Tę część imprezy kończył przelot Lockheed C-130 Hercules oraz pokaz zespołu akrobacyjnego Biało-Czerwone Iskry. Coroczna impreza na Mazurach jest naprawdę fajnym piknikiem, dzięki temu że pokazy nad jeziorem mają swój wyjątkowy i niepowtarzalny klimat – warto przyjechać do Giżycka i spędzić tu jeden z sierpniowych weekendów, podziwiając lotnicze akrobacje. Justyna "Gonitwa" Hodźko

BUCHAREST INTERNATIONAL AIR SHOW (Rumunia, LRBS)

Po otwartych dniach w 71. Bazie Lotniczej Rumuńskich Sił Powietrznych w Câmpia Turzii znów gościliśmy w Rumunii. Tym razem, 30 lipca 2016 r. na Bucharest International Air Show. Organizatorzy, wzorem ubiegłego roku, nie zawiedli publiczności. Z propozycji ponad 10 bloków pokazowych, a w nich po kilka statków powietrznych, każdy mógł wybrać coś dla siebie. Wisienką na torcie były pokazy pilotażu po zachodzie słońca oraz wieczorny pokaz sztucznych ogni. Rafał "rocco" Woliński

DZIEŃ OTWARTY W CÂMPIA TURZII (Rumunia, LRCT)

olejny gorący weekend pokazów air show i dni otwartych w bazach lotniczych już za nami. W minioną sobotę, tj. 23 lipca 2016 r., delegacja naszego Stowarzyszenia odwiedziła 71. Bazę Lotniczą Rumuńskich Sił Powietrznych w Câmpia Turzii, mieście położonym w Transylwanii, w środkowej części Rumunii, w okręgu Cluj. Jak należało przypuszczać dzień otwarty, bo sobota była jedynym takim takim, obfitował w różne atrakcje, które zaplanowali organizatorzy. Rumuńskie wojska lotnicze zaprezentowały cały wachlarz swoich statków powietrznych. Tradycyjnie nie zabrakło całej masy MiGów-21 ale prawdziwą gratką dla samolotowych entuzjastów była na pewno obecność amerykańskich myśliwców McDonnell Douglas F-15 Eagle. Rafał "rocco" Woliński

WYBUCHOWA MIESZANKA NAD MIŃSKIEM MAZOWIECKIM (Polska, EPMM)

W dniach 18-19 lipca 2016 roku skromna, kilkuosobowa ekipa SPFL była świadkiem niecodziennych wydarzeń, jakie odbywały się w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Na jej gościnnym niebie doszło do spotkania dwóch znakomitych pilotów i ich niesamowitych maszyn. Artur Kielak w swoim akrobacyjnym XtremeAir Sbach 300 (XA-41) oraz ppłk pil. Piotr “Kuman” Iwaszko zasiadający za sterami MiGa-29 stworzyli iście wybuchową mieszankę podczas wspólnych treningów do pokazów, jakie zamierzają przedstawić szerszej publiczności już wkrótce. Adam "larky" Skowroński
Back to Top