Search

FLY FEST 2017 (Polska, EPPT)

Już po raz piąty miłośnicy lotnictwa zjechali się do Piotrkowa Trybunalskiego na kolejna edycję Fly Fest, który odbywa się w tym roku w dniach 1-2 lipca. Imprezie towarzyszy Międzynarodowa Wystawa Sprzętu Lotniczego i  kongres naukowy nt. bezpieczeństwa w lotnictwie. Część dynamiczną pokazów otworzył samolot Dromader, prezentując efektowny pokaz gaszenia pożaru z powietrza. Po Dromaderze w powietrze wzbił się wiatrakowiec AutoGyro Cavalon, który też przedstawił świetny dynamiczny program. Następnie w powietrze wzbiła się jedna z gwiazd pikniku Artur Kielak w swoim XtremeAir XA-41. Pokaz jaki zaprezentował, jeszcze długo pozostanie w naszej pamięci. Grupa Celfast na samolotach Socata Morane również zaprezentowała sprawny i dynamiczny program. Była okazja obejrzeć w powietrzu takie klasyki jak: Boeing Stearman, Taylorcraft Auster, DHC-1 Chipmunk, Tiger Moth i Piper.  Niestey nie mogły uczestniczyć w imprezie śmigłowce  W-3 Sokół. Mig -29, który w sobotę nie mógł wystąpić, w niedziele dał popis kunsztu pilotażu.W drugim dniu imprezy dołączył też do solistów Maciej Pospieszyński – Aerobatics. Niestety jednej z gwiazd imprezy, Jacobowi Hollanderowi pogoda pokrzyżowała plany i nie mógł przylecieć ze Szwecji. Jednak mimo zróżnicowanych warunków pogodowych, impreza się odbyła i należą się, duże podziękowania organizatorowi za sprawny przebieg imprezy. Ryszard "Grasshopper" Dwojak

ŚWIĘTO 21. BAZY LOTNICTWA TAKTYCZNEGO W ŚWIDWINIE (Polska, EPSN)

1 lipca 2017 r. wyruszyliśmy na wyprawę, przez pół Polski, aby przeżyć następną fotolotniczą przygodę. Mimo niesprzyjających prognoz meteorologicznych jechaliśmy pełni optymizmu, spragnieni zapachu lotniczej nafty i podniebnych akrobacji. Nasz „wesoły autobus” dzielnie połykał kilometr za kilometrem, a uszy pieściła stara żołnierska nuta, pamiętająca jeszcze festiwale w Kołobrzegu – „Chabry z poligonu”. Będąc już na miejscu, udaliśmy się na płytę lotniska, gdzie rozpoczęła się uroczysta zbiórka i apel z okazji Święta 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Po części oficjalnej wszyscy czekaliśmy na start pierwszych pokazowych maszyn. Niestety… wcześniejsze prognozy się sprawdziły i w prezencie dostaliśmy deszcz… Chwila niepewności – będą latać, czy nie? Będą! Deszcz pilotom niestraszny. Jako pierwszy wzbił się w powietrze Uwe Zimmerman dając pokaz akrobacji samolotem Extra S-300. Deszcz się nasilał, dlatego też organizatorzy postanowili przyspieszyć trochę program i następni w kolejce popisywali się piloci dwóch tutejszych SU-22, a za nimi zaraz malborski MiG-29 i F-16 z podpoznańskich Krzesin. Zwieńczeniem podniebnych występów był piękny pokaz wykonany przez pilotów samolotów nie co starszej generacji, a mianowicie szkolno – treningowego PZL TS-8 “Bies” i wielozadaniowego CSS-13. Mimo już bardzo fatalnej pogody piloci pokazali bardzo wysoki poziom pilotażu, za co otrzymali zasłużone brawa od najbardziej wytrwałej, zgromadzonej na płycie lotniska publiczności. Piotr "brovarsky" Łykowski

SŁONECZNA ŚRODA W MALBORKU (Polska, EPMB)

Wydawałoby się, że to tylko zwykła, słoneczna środa jakich wiele... Jednak nie dla delegacji SPFL, która miała przyjemność gościć w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego. Na zaproszenie do bazy, w dniu 28 czerwca zawitała kilkuosobowa grupa fotografów spod błękitnego sztandaru. Nie była to wizyta jak każda inna, ponieważ w Malborku stacjonują aktualnie przebazowani goście z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. W związku z tym od pasa startowego tego dnia oderwało się sporo wszystkim znanych "smokerów". Świadomi nadchodzącej walki z termiką na zdjęciach, ustawiliśmy się wzdłuż pasa startowego i oczekiwaliśmy rozpoczęcia kołowania pierwszej maszyny. I w końcu START, a zaraz za nim kolejny. Pozostali piloci też nie kazali nam czekać na siebie zbyt długo. Wszystko przebiegało planowo - przyszedł czas na lądowania, w trakcie których dostajemy informację o nieoczekiwanym treningu demo na MiG-29 - jednak przywieziemy bardziej zróżnicowane kadry, niż się spodziewaliśmy. Pilot nie zawiódł naszych oczekiwań. Najpierw start na dopalaczu a następnie prezentacja możliwości tej kochanej przez nas maszyny. Ryk dwóch silników wywoływał szerokie uśmiechy na naszych twarzach a pokaz, który odbywał się w ścisłym otoczeniu lotniska, dostarczył nam okazji do poczynienia nieoczekiwanych tego dnia ujęć. Emocje jeszcze nie opadły, a na pasie już zaczęły ustawiać się kolejne Fulcrumy gotowe do startu. Jak się okazało, nie był to jeszcze koniec atrakcji, ponieważ byliśmy świadkami kolejnego tego dnia treningu demo. Na koniec wizyty udaliśmy się w okolice drogi kołowania, by tam frontalnie uwiecznić maszyny które właśnie zaczynały lądować. Wizyta ta była pełna lotniczych emocji, za którą pragniemy serdecznie podziękować! Z niecierpliwością będziemy czekać na możliwość odbycia kolejnej wizyty. Damian "Czarny" Czarnecki

XIII MAŁOPOLSKI PIKNIK LOTNICZY (Polska, EPKC)

Małopolski Piknik Lotniczy odbył się już po raz trzynasty na lotnisku Rakowice – Czyżyny. Środek miasta to rzadkie miejsce na organizację tego typu imprezy. Zabudowa w pobliżu lotniska z roku na rok się rozprzestrzenia, utrudniając zadanie organizatorom i pilotom. Oferta krakowskiego pikniku w tym roku była dość bogata. Mieliśmy okazje oglądać Łukasza Czepielę na jego nowym Edge 540, zarówno w pokazach indywidualnych, jak i w parze ze śmigłowcem Bo 105, pilotowanym przez Marię Muś. Wspólne przeloty samolotu ze śmigłowcem były nowością małopolskiego pikniku. Kolejną atrakcją były pokazy wykonane przez Macieja Pospieszyńskiego na Extrze 330. Mistrz Świata w akrobacji szybowcowej, choć dopiero rozpoczął przygodę z akrobacją samolotową, zachwycił publiczność. Każdy, kto chociaż kilka razy pojawił się na tym pikniku, wie że jest to ulubione miejsce Jurgisa Kairysa. Nie mogło go zabraknąć podczas i tej edycji. Manewry, takie jak kobra i korkociąg, są wizytówką Litwina. Od wielu lat możemy również oglądać w Krakowie Artura Kielaka. Mistrz precyzji i kontroli nad swoją maszyną po raz kolejny pokazał kto rządzi na niebie. Jego samolot akrobacyjny XA-41 w bojowych barwach, nawiązujących do 303 Dywizjonu, mogliśmy oglądać również podczas akrobacji zespołowej wraz z grupą akrobacyjną Firebirds ze Śląska. Bardzo ciasna formacja prowadzona przez Adama Labusa, ze świetnym zamykającym – to musiało się podobać! W tym miejscu należałoby wspomnieć, że to właśnie Adam Labus był pierwszym nauczycielem akrobacji Artura. Bronco i Skytruck to duże samoloty w porównaniu ze zwinnymi akrobatami, ale piloci tych maszyn pokazali na co ich stać. Mieliśmy sposobność obserwować niskie, szybkie przeloty, ciasne nawroty i bardzo dużą dynamikę pokazu. Można śmiało powiedzieć, że świetnie wykorzystali wyznaczoną strefę pokazów, aby jak najlepiej się zaprezentować. Imprezę zaszczycili swoją obecnością również przyjaciele ze Słowacji, czyli Retro Sky Team. Symulowane walki powietrzne i bombardowania to stały punkt programu tego zespołu. Na krakowskim niebie mogliśmy również podziwiać dwupłatowiec Boeing Stearman, Jaka-18, Mi-8, RWD-5, Pipera Cuba, czy amatorską grupę 3AT3. W niedzielę dotarła również na pokazy Grupa Akrobacyjna Żelazny. Niestety tego samego dnia doszło do incydentu z udziałem szybowca. Krótko po starcie Jak-12 z teamu Jerzego Makuli podczas holowania szybowca zgłosił problemy z silnikiem. W efekcie szybowiec MDM-1 musiał się wyczepić i lądować awaryjnie. Niestety nie obyło się bez uszkodzeń szybowca, który nie zdołał wyhamować bezpiecznie na pasie startowym i uderzył na jego końcu w drzewa. Najważniejszą informacją jest to, że pilotowi nic się nie stało, a i szybowiec nadaje się do naprawy. Podsumowując – atrakcji nie brakowało. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, począwszy od dzieci, aż po starszych. Oprócz pokazów lotniczych, na terenie pikniku można było obejrzeć historyczne inscenizacje, albo skorzystać z okazji i zwiedzić muzeum. Minusem pokazów były długie przerwy, podczas których nie działo się zbyt wiele. Zauważalna jest niestety coroczna ingerencja Urzędu Lotnictwa Cywilnego w wydarzenie. Nakłada ona coraz bardziej rygorystyczne wymagania na organizatorów dotyczące m.in. zwiększenia dozwolonej minimalnej wysokości pilotażu, co bezpośrednio powoduje zmniejszenie atrakcyjności pokazów. Piknik w Krakowie to już tradycja, impreza z klimatem i bardzo pozytywną energią. Miejmy nadzieję, że za rok również odbędzie się piknik lotniczy w tym samym miejscu. Nawet, jeśli miałby tam latać tylko muzealny Yak-18 to i tak przyjedziemy, aby pooglądać tą maszynę na krakowskim niebie. Adrian ,,Adi” Łach & Kamil ,,Kamio” Łach

52. MIĘDZYNARODOWY SALON LOTNICZY W LE BOURGET (Francja, LFPB)

W dniach od 19 do 25 czerwca 2017 roku, pod Paryżem w Le Bourget odbył się 52. Międzynarodowy Salon Lotniczy. Czy może być coś bardziej romantycznego niż "L'amour a Paris"? Może! "L'amour do samolotów". A jak w Paryżu, to już na zabój. Nie ma co się dziwić, skoro jedne z największych targów lotniczych mają początek w roku 1908 i skupiają wokół siebie dostawców i nabywców z całego świata. Salon International de l'Aéronautique et de l'Espace du Bourge, to również pokazy lotnicze. Może nie imponujące ilością maszyn w powietrzu, ale na pewno imponujące perełkami, które wywołują dreszczyk emocji. Przykład to choćby Airbus A380, który dawał cień wielkości chmury, a manewry wykonywał z gracją, jaka przystoi nadkilogramowej baletnicy. Dumnie prezentował się Douglas DC-3, z muzyką z lat 40-tych w tle, oraz Hawker Hurricane. Szaleństwo pokazowe rozkręciły natomiast dwa śmigłowce: Airbus - EC665 Tigre HAD oraz NHI NH90 prezentując przykładowe akcje desantowo - szturmowe z uzbrojonymi po zęby komandosami, oczywiście francuskimi. A żeby było patriotycznie, nie zabrakło trójkolorowych akrobacji zespołu Patrouille de France, na Alpha Jet'ach. Szaleństwo wywołał Rafale C, od którego koziołków mogło zakręcić się w głowie. Trochę mniej, ale równie dynamicznie odbyły się pokazy francuskiej Fougi, z charakterystycznym statecznikiem V. Rodzynkiem w całym tym towarzystwie był pokaz F-35, który w tajny sposób przed i po, chował się w hangarze. Wystawa statyczna i same targi, to już oddzielna historia. Statystyki donoszą, że wystawiających się firm było ponad 2000, a prezentujących się maszyn na ziemi i w powietrzu ok. 140. Samych odwiedzających targi osób przybyło ponad 300 tys. osób. Mimo zaostrzonych kontroli bezpieczeństwa, przechodzenie do sektorów, albo autobusów po pokazach odbywało się bardzo sprawnie. Tylko pozazdrościć i wrócić tu za 2 lata. Jarek "Plusz" Sokalski

DNI AEROKLUBU – RYBNIK 2017 (Polska, EPRG)

Piknik w Rybniku na stałe zapisał się już w kalendarzu imprez lotniczych. Chociaż jest to raczej impreza dla lokalnej społeczności, to co roku organizatorzy starają się zaprosić kilka lotniczych gwiazd, które sprawiają, że nasze Stowarzyszenie jest tam za każdym razem obecne. Nie inaczej było i w tym roku. W dniach 17-18 czerwca odbyła się czwarta edycja tego pikniku. Nie zabrakło stałych bywalców – czeskiej grupy Pterodactyl Flight, Artura Kielaka i zespołu Firebirds. Kolejny raz wystąpili mistrzowie świata w akrobacji szybowcowej – Jerzy Makula i Maciej Pospieszyński. Ten drugi zakończył już karierę akrobaty szybowcowego i tym razem zaprezentował się na samolocie Extra 330. Miejscowe Dromadery wykonały pokaz akcji gaśniczej, a pilot wiatrakowca, Andrzej Wybraniec, po raz kolejny zaprezentował w powietrzu ten coraz bardzie popularny w kraju typ statku powietrznego. Oprócz tego po raz pierwszy pojawiła się w Rybniku formacja 3 AT3 Team, natomiast zapowiadany na sobotę czeski zespół Follow Me nie dotarł z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych. Zresztą za sprawą pogody pierwszy dzień pokazów został całkowicie odwołany. Na szczęście w niedzielę pogoda była już łaskawa i w powietrzu pojawiły się nie tylko samoloty i szybowce biorące udział w pokazach. Lucjan "Acroluc" Fizia

LOTNICZE DEPUŁTYCZE (Polska, EPCD)

W drugi weekend czerwca, w dniach 10-11.06 w Depułtyczach Królewskich koło Chełma zorganizowano drugą edycję pikniku Lotnicze Depułtycze.  Gospodarzem imprezy było Centrum Lotnicze PWSZ w pobliskim  Chełmie. Pogoda dopisała i przez dwa dni miłośnicy awiacji mieli idealne warunki do podziwiania podniebnych ewolucji. A działo się nie mało... Z największych atrakcji należy wymienić bohatera bitwy o Anglię - Supermarine Spitfire. Mieliśmy również okazję podziwiać  lekki samolot szturmowy OV-10 Bronco, jego zwrotność i umiejętności pilotów wzbudziły zachwyt widowni. Duże emocje wywołały również występy czeskiej grupy rekonstrukcyjnej Pterodactyl Flight. Walki powietrzne replik samolotów z I Wojny Światowej połączone z symulacją ataku na lotnisko zrobiły na nas wrażenie. Oczekiwanymi gośćmi byli na pewno: zespół akrobacyjny Biało Czerwone Iskry z Dęblina (występ w sobotę) oraz MiG-29 z 23 Bazy Lotrnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim (występ w niedzielę). Karol "Carlito" Kakietek

COSFORD AIR SHOW 2017 (Wielka Brytania, EGWC)

W dniu 11 czerwca 2017 roku mieliśmy przyjemność wziąć udział w pokazach Cosford Air Show w Anglii. Te coroczne, jednodniowe i odbywające się pod patronatem Royal Air Force pokazy przyciągają ponad 50 000 entuzjastów lotnictwa i teoretycznie gwarantują ciekawą listę występów. Ostatnie edycje, w których braliśmy udział, niestety rozczarowały nas pogodą. Jednak tym razem miało być inaczej i zapowiadało się, że uda nam się uniknąć typowej angielskiej pogody. No prawie. Tegoroczna edycja zapowiadała się naprawdę ciekawie. Zaproszenie przyjęły takie kraje jak Stany Zjednoczone, Włochy i Szwajcaria. Patrząc na listę uczestników, śmiało można uznać Cosford Air Show za jedne z ważniejszych i ciekawszych wydarzeń w kalendarzu lotniczym w 2017 w Anglii. Z tych najciekawszych miały się pojawić: RAF Typhoon Display, Italian Air Force RSV Tonado, Swiss PC-7 Team, The Red Arrows, Britain Memorial Flight, Breitling Wingwalkers, oraz przeloty B-52H Stratofortress, oraz szczególnie przez nas oczekiwany B-1B Lancer. Niewątpliwą gwiazdą w tym roku było włoskie Tornado A-200 z Reparto Sperimentale Volo (RSV). Włosi w przepięknie pomalowanej maszynie (dla uczenia 60 lat istnienia 311° Gruppo) zdecydowanie zaprezentowali najlepszy pokaz tego dnia. Duże zaciekawienie widowni przyciągnęła formacja warbirdów z Battle of Britain Memorial Flight z trzema Spitfireami i jednym Hurricane. Trzeba przyznać, że są to cudowne maszyny o niesamowitym brzmieniu silników. Zawsze miło je oglądać, szczególnie wspólnie i w tak rzadkiej formacji. Bardzo uważnie też śledziliśmy występ aeroSPARX (który zresztą otworzył całe pokazy). AeroSPARX już niebawem można będzie oglądać na AeroBaltic 2017 w Gdyni i zapewniamy, że warto zobaczyć te niesamowite akrobacje. Oczywiście 'wisienką na torcie' było pojawienie się reprezentantów USAF. B-52H Stratofortress zaprezentował dwa przeloty nad Cosford zostawiając gęsty dym z silników. Kolejnym ciężkim bombowcem z Ellsworth Air Force Base był niesamowity B-1B Lancer, który mimo trwającej ulewy, pojawił się i przeleciał z włączonymi dopalaczami. Z Cosford Air Show 2017 zostają nam miłe wspomnienia. Już teraz wiemy, że w przyszłym roku wrócimy tam i wspólnie będziemy obchodzić 100 lecie Królewskich Sił Powietrznych. A na pewno będzie się dużo działo! Marek 'Maras' Gembka

AVIATICKA POUT – PARDUBICE 2017 (Czechy, LKPD)

Przełom maja i czerwca – formalnie jeszcze wiosna, choć w praktyce już lato. Czas, w którym Słońce opuściwszy znak Byka , wchodzi w znak Bliźniąt, pola pokrywają się makami, a do Pardubic zlatują się zabytkowe samoloty. W tym roku zleciały się już po raz dwudziesty siódmy. Motywem przewodnim tegorocznej edycji Aviatické pouti (bo impreza zawsze odbywa się z jakimś motywem przewodnim – co czasem ma, a czasem nie ma większego wpływu na program) były Ženy v kokpitech – jak można się domyślać, głównie z racji przypadającej w tym roku 120. rocznicy urodzin i 80. rocznicy ostatniego, tragicznego lotu Amelii Earhart. Trzeba przyznać, że ženy reprezentowane były nader licznie v kokpitech samolotów, występujących na pardubickim niebie. W wielu maszynach, które mieliśmy sposobność podziwiać w locie, panie stanowiły część załogi, albo jej całość. I tak żółty dwupłatowy Boeing Stearman N2S-5 Kaydet z 1943 r. pilotowany był w tym roku przez Olgę Benešovą z pilzneńskiego stowarzyszenia Classic Trainers (nota bene oprócz Stearmana stowarzyszenie użytkuje również inne maszyny, uczestniczące w pardubickich pokazach – w tym Harvard IIA, Stinson Reliant, który w Pardubicach miał swój europejski debiut pokazowy, czy CASA 1.131 Jungmann).  W znanym już wszystkim bywalcom pokazów Beechcrafcie C-45H Expeditorze na fotelu pilota zasiadała Monika Bezděková. Tu mała dygresja – podczas całej imprezy nie sposób było nie zwrócić uwagi  na to, jak wiele spośród latających zabytków (lub ich replik) nosi cywilne rejestracje Republiki Czeskiej, bądź jest własnością naszych sąsiadów z południa. Można tu przykładowo wymienić ekipę ze stowarzyszenia Classic Trainers, grupę Pterodactyl Flight z jej pierwszowojennymi aeroplanami, Mustanga „Excalibura”, Tiger Motha, czy wspomnianego wcześniej Expeditora, który w tym roku po raz pierwszy zaprezentował oznaczenie, zaczynające się literami OK. Jeśli do tej listy dodać jednego z „wielkich nieobecnych” w Pardubicach – Lockheeda Electrę, latającego w barwach koncernu Baťa; jeśli wspomnieć, że na lotnisku w Pilznie swoją bazę mają Spitfire LF Mk.XVIe i Jak-3, a Jaromierz jest macierzystą bazą Grupy Akrobacyjnej „The Flying Bulls” – można przestać się dziwić, dlaczego takie pokazy organizowane są w Czechach, a nie w Polsce. I można trochę zazdrościć. Koniec dygresji.
Tradycyjnie już najsilniejszą „drużyną” imprezy była ta spod znaku Czerwonego Byka. Oprócz wspomnianej grupy akrobacyjnej do Pardubic przyleciały zabytki: bombowy B-25J, odrzutowy Alpha Jet i nowy nabytek – North AmericanT-38B Trojan z 1954 r. W ostatniej chwili względy techniczne uniemożliwiły udział w pokazach jedynemu myśliwcowi w ekipie – Corsairowi, którego w Pardubicach zastąpiła kolejna maszyna z lat 50. – piękny czterosilnikowy pasażerski DC-6B. Oczywiście Aviatická pouť to nie same Rude Býky. Z Muzeum Lotnictwa Myśliwskiego w Montélimar we Francji przyleciał (znany również z pokazów w Polsce) Alain Bes na North American Rockwell OV-10 Bronco. Z kolei kraj zegarków, serów, czekolady i banków reprezentowany był przez grupę Breitling Jet Team (przy czym reprezentowany głównie tytularnie: baza grupy mieści się we Francji, a samoloty produkcji czeskiej zarejestrowane są w Estonii). Gwiazdą imprezy miał być – także pochodzący ze stajni Breitlinga – najpiękniejszy, zdaniem niżej podpisanego, samolot pasażerski wszech czasów, Lockheed Super Constellation. Jego charakterystyczna sylwetka była zasadniczym elementem plakatów i billboardów reklamujących pokazy, a organizatorzy już sprzedawali bilety na krótkie loty na jego pokładzie.  Niestety dosłownie „za pięć dwunasta” problemy z silnikiem nieodwołalnie wyłączyły „Connie” z udziału w tegorocznych pardubickich pokazach. Wprawdzie o szczególnym charakterze i klimacie Aviatické pouti (tak brzmi dopełniacz w oryginale) stanowią latające zabytki, nigdy jednak nie brakuje akcentów współczesnych, zapewnianych widzom przez lotnictwo wojskowe Republiki Czeskiej. W tym zakresie o wrażenia wizualne i akustyczne zadbał w solowym pokazie akrobacji Gripen z 211 eskadry taktycznej w Čáslavi, a także dwie Alki, które zademonstrowały atak na cel naziemny – przy czym ilość pirotechniki i liczba wystrzelonych flar miała prawo wyczerpać roczny, przeznaczony na ten cel, budżet resortu obrony. A skoro o wrażeniach wizualnych mowa – nie sposób nie wspomnieć o znanym już z licznych pokazów śmigłowcu bojowym Mi-35, w całości pomalowanym, jak na zlot fanów serii filmowej „Obcy”. Do tego osiem generatorów pomarańczowego dymu i... więcej już w zasadzie nie trzeba. Jak wiele podobnych imprez, Aviatická pouť jest przedsięwzięciem dwudniowym – pokazy odbywają się w sobotę i niedzielę. Tym niemniej, jeśli dysponuje się akredytacją prasową, warto dotrzeć na lotnisko już w piątek. Przyloty uczestników, treningi, praktycznie nieograniczony dostęp do stojanki, hangarów i samolotów, dużo wolnej przestrzeni bez tłumu widzów, atmosfera ogólnego luzu – to wszystko odróżnia ten dzień od dwóch kolejnych. Do tego ma się możliwość porozmawiania z pilotami i członkami poszczególnych ekip (francuski pilot Bronco, usiłujący wymówić nazwę „Depułtycze” – bezcenne). Jeśli istnieje coś stałego w Pardubicach, to z pewnością tym czymś stałym jest zmienność pogody. Kiedyś już pisałem, że zestawem obowiązkowym na pardubickie pokazy jest peleryna i krem z filtrem. Tegoroczna edycja imprezy w pełni potwierdziła tę zasadę: o ile w sobotę lotnisko z przyległościami przypominało wielką patelnię, a samoloty „pływały” w termice, o tyle niedziela zaczęła się sympatycznymi chmurkami, a zakończyła oberwaniem chmury. Na szczęście organizatorzy, spodziewając się rozwoju wydarzeń, zmodyfikowali kolejność niedzielnych prezentacji – tak, by widzowie mieli szansę zobaczenia najciekawszych punktów programu, zanim rozewrą się niebiosa. Co mniej więcej się udało; na dobrą sprawę jedynym ważniejszym elementem pokazów, który nie miał szansy dać się podziwiać publiczności, był grupowy występ replik samolotów z I wojny światowej z ekipy Pterodactyl Flight. Aviatická pouť, to nie tylko pokazy w powietrzu. Ziemię, jak co roku, okupują wszelkiej maści grupy rekonstrukcyjne, które albo po prostu są i dają się podziwiać (podczas tegorocznej edycji szczególnie dali się zauważyć rekonstruktorzy Legionu Czechosłowackiego z czasów wojny domowej w Rosji – z własnym składem improwizowanego pociągu pancernego), albo biorą udział w inscenizowanych walkach z aktywnym współudziałem samolotów. Do tej drugiej kategorii należały grupy, które z dużym zaangażowaniem odegrały scenę szturmu oddziału Armii Czerwonej na bliżej niesprecyzowane pozycje niemieckie (w oficjalnym programie nazywało się to „Scéna z východní fronty”). Krasnoarmiejcy byli wspierani z powietrza przez Jaka-3, Jaka-11 (udającego – chyba – innego Jaka 1, 3, albo 9 z pułku Normandie-Niemen) oraz „kukuruźnika” Po-2, z którego strzelec raził npla przy użyciu pistoletu maszynowego Sudajewa. Ponieważ w tym roku Niemcy nie dysponowali osłoną powietrzną – poprzednio w tej roli sprawdził się Me-262 – miłująca pokój Armia Czerwona wygrała bitwę. Trudno ocenić, czy zwycięstwo było miażdżące – wszyscy uczestnicy starcia sprawiali wrażenie ogólnie zadowolonych z życia, a zegarki Niemców nie zmieniły właścicieli. Gdybym miał pokusić się o ułożenie czegoś w rodzaju listy TOP 5 tegorocznej Aviatické pouti – listy całkowicie nieobiektywnej, dyskusyjnej i niemiarodajnej – na jej czele ze sporą przewagą nad konkurencją znalazłby się pan nazwiskiem Dan Griffith. Inaczej mówiąc – pilot Spitfire’a, który „ukradł show” Miroslavowi Sázavskiemu z jego Mustangiem. Dawno nie widziałem (o ile widziałem kiedykolwiek) takiego pokazu, jak ten w wykonaniu Dana Griffitha. Niezwykle dynamiczne manewry, z których część odbywała się tuż na ziemią, ostre wyjścia do góry tuż przed publicznością (zwłaszcza przed tą jej częścią, która spędzała czas pod płotem za lotniskiem), wszelkie figury akrobacji, które można wykonać Spitfire’m i które każą zapomnieć, że oglądamy w akcji 70-letnią maszynę – już choćby dla tego widoku (plus wrażeń dźwiękowych pracującego na wysokich obrotach Merlina) warto było w tym roku pojechać do Pardubic. Swoją drogą Spitfire nie był jedynym samolotem, pilotowanym w Pardubicach przez Dana Griffitha. Drugim była... replika Blériota XI z 1910 roku, na której Griffith nauczył się latać w czwartek, dwa dni przed pokazami. Miejsce drugie – nagroda zbiorowa za Balbo, czyli grupowy przelot dziesięciu zabytków w formacji:  Mustang, Spitfire i Jak-3, za nimi B-25J w towarzystwie dwóch Trojanów i Jaka-11, a na końcu zamykająca trójka –  Harvard IIA, Expeditor i Bronco. Balbo jest stałym punktem programu Aviatické pouti – i nie bez powodu. Na mocnym trzecim miejscu (prawie ex aequo z drugim) postawiłbym pokaz, który dla mnie osobiście był największym zaskoczeniem imprezy. Kiedy Richard Santus wzbił się w powietrze swoim Tiger Mothem, spodziewałem się „lajtowego” występu – paru przelotów z jednej strony strefy pokazów na drugą i z powrotem, może kilku głębszych przechyłów w skrętach dla zademonstrowania pięknej sylwetki maszyny (i przy sposobności zrobienia kilku zdjęć pod różnymi kątami) – i niewiele więcej. Tymczasem pilot zademonstrował niesamowite możliwości akrobacyjne 79-letniego, drewniano-płóciennego dwupłatowca – a przy okazji mistrzowskie opanowanie samolotu. Momentami miałem wrażenie, że gdyby ktoś taki, jak Jurgis Kairys, latał Tiger Mothem, to jego pokaz tak właśnie mógłby wyglądać. Łącznie z finałowym przelotem przed publicznością – trawersem, na minimalnej prędkości i równie minimalnym pułapie. Na marginesie warto dodać, że jeśli chodzi o pokazy, był to debiut tego Tiger Motha pod czeskim niebem. Richard Santus sprowadził go lotem z Wielkiej Brytanii w listopadzie ubiegłego roku, nota bene przy 12-stopniowym mrozie. Biorąc pod uwagę, że Tiger Moth ma otwartą kabinę, przeżycie musiało należeć do niezapomnianych. Miejsce czwarte i piąte – tu już zdecydowanie ex aequo, bo też wrażenia o podobnym charakterze – przyznałbym dwóm pięknym maszynom z lat 50.: Expeditorowi oraz „redbullowemu” DC-6B. Zarówno dwusilnikowy C-45H, jak i znacznie od niego potężniejszy czterosilnikowy „pasażer” zaprezentowały się w locie niezwykle efektownie – w szczególności drugi z nich udowodnił widzom, że dynamiczne skręty i ostre wznoszenia niekoniecznie muszą pozostawać domeną mniejszych „braci”. Aviatická pouť, to szczególna impreza. Jako jedna z nielicznych w naszym kawałku Europy skierowana jest przede wszystkim do tej części miłośników lotnictwa, którzy stare samoloty kochają najbardziej. Dla niżej podpisanego – miejsce, w którym obecność każdego roku, w weekend na przełomie maja i czerwca, jest absolutnie obowiązkowa. Marcin „Spad” Parzyński

DZIEŃ OTWARTYCH KOSZAR W 23. BLT (Polska, EPMM)

W dniu 03.06.2017 r. na terenie 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego odbył się „Dzień Otwartych Koszar”, na którym nie mogło nas zabraknąć. Piękna słoneczna pogoda przyciągnęła w tym dniu tłumy odwiedzających. Były stoiska z pamiątkami i gadżetami, wystawa statyczna statków powietrznych oraz sprzętu obsługi naziemnej. Około godziny 11.40 rozpoczęły się pokazy w powietrzu, a udział w nich brały min. MiG-29, Su-22, Mi-24, PZL-130 „Orlik”, W3-Sokół Oraz Artur Kielak na swoim XA-41. Czy warto było się wybrać tego dnia do Mińska Mazowieckiego? Na pewno tak. Grzegorz "Helmut" Kiełczykowski
Back to Top