Search

MIGI W GDYNI

Kiedy większość ludzi szykowała się do snu, na lotnisku Bazy Lotnictwa Morskiego życie nabierało zupełnie innego tempa. Późnym, czerwcowym wieczorem mieliśmy wyjątkową możliwość stanąć z aparatami w rękach przy pasie startowym, aby móc uchwycić magię nocnych operacji lotniczych samolotów MiG-29 przebazowanych czasowo do Gdyni.

Głównym punktem programu było uwiecznienie dynamicznych startów, majestatycznych lądowań oraz odtwarzania gotowości bojowej samolotów przeprowadzanej przy światłach reflektorów. Mimo prawie 40 lat służby samoloty MiG-29 dzięki dużemu zaangażowaniu personelu technicznego utrzymywane są w doskonałej kondycji technicznej co mogliśmy udokumentować w naszych kadrach.

Nocna wizyta na lotnisku udowodniła nam, że fotografia lotnicza po zmroku to zupełnie inny wymiar fotografii. Trudne warunki oświetleniowe zrekompensował nam niesamowity klimat i kadry, które rzadko mamy okazję wykonywać. To była noc, po której długo jeszcze szumiało nam w uszach po ryku silników RD-33 samolotów MiG-29.

Serdecznie dziękujemy Dowództwom, Rzecznikom Prasowym oraz Pracownikom 43 Bazy Lotnictwa Morskiego z Gdyni-Babich Dołów oraz 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka za zaufanie, otwartość i umożliwienie realizacji tej wyjątkowej, prawdopodobnie jednej z ostatnich już sesji samolotów MiG-29 w barwach Polskich Sił Powietrznych.

Michał “Majki” Górka

V Świdnik Air Festival (POLSKA, EPLB)

V Świdnik Air Festival odbył się 13 czerwca 2026 na lotnisku Aeroklubu Świdnik. W tym roku w Świdniku mogliśmy podziwiać naprawdę szereg wspaniałych gwiazd, między innymi szwedzkiego AJS 37 Viggen, z fundacji FUBAR Aviation Lim-5 - pierwszy "cywilny" odrzutowiec w Polsce z dopalaczem, Artura Kielaka na samolocie GB1 Gamebird i L-39 Albatros, wiele samolotów historycznych i akrobacyjnych. Zaprezentowały się również śmigłowce UH-1 i Bolkow Bo.105. W tej edycji odbył się również blok pokazów wieczorno nocnych gdzie mogliśmy podziwiać majestatyczne pejzaże malowane ogromną ilością pirotechniki. To co wydarzyło się na Świdnickim pikniku już niedługo będziecie mogli zobaczyć w obszernej galerii zdjęciowej.

Waldemar "valdi" Piela

SOAR & SHORE AIRSHOW – (USA, ATLANTIC CITY)

Wycieczka do USA dla fotolotniczego świra niemal zawsze wiąże się z jakimiś dużymi pokazami. Warto jednakże mieć na uwadze okolice bo może się okazać, że niewielkim kosztem zaliczymy więcej niż jedną imprezę. Tak też było w przypadku naszego wypadu na Hyundai Air and Sea Show w Miami oraz planowanym zwiedzaniem Nowego Jorku. Okazało się, że w dzień naszego powrotu w Atlantic City są pokazy a to raptem dwie godziny jazdy autokarem z NYC. Swego czasu pokazy w AC pretendowały do miana największych na Wschodnim Wybrzeżu. Niestety zmiany polityczno-ekonomiczne oraz pandemia mocno zakłóciły ten rytm i aktualnie jest to niewielki piknik jakich jest wiele w Stanach. Mimo to potwierdzony udział F-22 Raptor Demo oraz USMC F-35B spowodowały, że długo nie musieliśmy się zastanawiać. Przesunęliśmy o jeden dzień powrót do Polski i zaplanowaliśmy wypad na tę imprezę. Kiedy już wszystko było dopięte wyszło na jaw, że ten pierwszy oficjalny dzień to... dzień treningowy a właściwe pokazy są dzień później. No cóż, amerykański marketing.
Mieliśmy tak dobrany czas dotarcia do AC, że niemalże prosto z Greyhounda uderzyliśmy prosto na plażę gdzie miało rozgrywać się to widowisko. Powędrowaliśmy więc raźno, pośród oszałamiających budynków kasyn i nadmorskich hoteli w okolice osi pokazów. Przywitała nas... niemalże pustka. Po Miami, gdzie było naprawdę mrowie ludzi, tu garstka spragnionych kadrów fotografów rozstawiała niespiesznie swój sprzęt. Zagadnęliśmy gościa obwieszonego fotozabawkami jak choinka na Boże Narodzenie, czy ma jakąś wiedzę o planie godzinowym bo w internetach cisza. Koleś wyciągnął z kieszeni pomiętą kartkę ze szczegółową rozpiską, co do minuty. Wodzu! Tegoż nam było trzeba. Okazało się, że w niecałe dwie godziny będzie "po robocie". Co więcej, jak sprytnie ogarniemy logistykę bagażową to następnego dnia uda nam się zobaczyć również cały program tuż przed odjazdem autobusu do Nowego Jorku.
Jak było napisane na karteczce, tak wydarzyło się w rzeczywistości. Poza wspomnianymi maszynami bojowymi pojawiły się: P-40 Warhawk latający w parze z P-51, dwa Texany z Warbird Thunder Airshows, The Super Chimpunk "Ghost Writer", Wingwalker Sam czyli urocze dziewczę paradujące na skrzydle Grummana oraz deser w postaci MiG'a 17PF Randy'ego Balla.
Popstrykaliśmy co się dało choć warunki były nieszczególne. Raptor i F-35 latały zdecydowanie mniej dynamicznie niż tydzień wcześniej na Florydzie więc i klatki nie miażdżą ale zawsze to odrobina huku i lotniczej adrenaliny. Dodatkowo na sam koniec pokazu F-22 okazało się, że polatał również jako Air Force Heritage Flight w parze z Mustangiem.
Oficjalny dzień pokazowy to dokładna kopia treningu plus używana pirotechnika, dymy flary etc.
Czekaliśmy właściwie jedynie na Raptora, bo ten potrafi "dołożyć do pieca". Wreszcie jest! Klasyczne wyjście zza budynku, pierwsza ostra świeca w górę, flara i..... wraca do bazy. Niestety wystąpiła jakaś awaria i być może dokończy pokaz ale za godzinę. Za godzinę to my musimy już być w autobusie i udawać się w drogę powrotną do kraju. No nic, mówi się trudno. Obejrzeliśmy sobie potem co nas ominęło na YT a to co udało się pstryknąć znajdziecie poniżej

HYUNDAI AIR AND SEA SHOW 2026 (USA, MIAMI)

Miami Air Show, to hasło od dawna pobudzało moją wyobraźnię. Każdy, z kim rozmawiałem na ten temat twierdził jedno, jeśli na pokazy do USA to właśnie tam. Obejrzane setki zdjęć, dziesiątki filmów nakręcały tylko spiralę oczekiwań. Wreszcie przyszedł moment by spełnić swe marzenia. Co prawda sytuacja polityczna nakazywała nieco ostrożniej podchodzić do tematu ale z drugiej strony 250 rocznica powstania Stanów Zjednoczonych równoważyła te obawy. Lista potwierdzonych uczestników był naprawdę imponująca, pogoda raczej zapewniona a nawet jakby coś poszło nie tak z samymi pokazami to zawsze jest to fantastyczna wycieczka. I tak w chłodny środowy poranek 20 maja wystartowaliśmy z Okęcia na pokładzie LOT-owskiego Dreamlinera zmierzając ku przygodzie.
Mimo wcześniejszych obaw lot minął całkiem przyjemnie i komfortowo. Samolot wypełniony był jedynie nieco ponad połową pasażerów i mogliśmy się swobodnie poruszać po całej dostępnej przestrzeni. Odprawa celno-paszportowa na miejscu przebiegła wyjątkowo sprawnie i po niecałych 45 minutach od opuszczenia samolotu byliśmy już poza lotniskiem.
Następnego dnia jetlag dał o sobie znać i o 4 rano byliśmy już w zasadzie wyspani. Nie pozostawało więc nic innego jak udać się na plażę w oczekiwaniu na wschód słońca. Pstrykamy sobie krajobrazy, obserwujemy pelikany i w pewnym momencie widzimy fantastycznie oświetlony samolot, z piękną smugą kondensacyjną.
- Stary, to nie jest samolot.....
Oszzzzz, fak, rzeczywiście wtedy połączyliśmy kropki, że na ten dzień zaplanowany był start Falcona z pobliskiego Cape Canaveral a to co widzimy to rakieta a my mamy szerokie szkła.... Ałaaaaa....
No cóż, bywa. Nie pierwsza, nie ostatnia tego typu akcja. Generalnie plaża w Miami Beach tak nas urzekła, że zamiast zwiedzać Miami spędziliśmy cały dzień nad oceanem, szwendając się po Ocean Drive i rozkoszując letnim słońcem.
Następny dzień to już pełen dzień treningowy. Zaczęło się z wysokiego "C" bo pierwsi, dosłownie znikąd wyskoczyli Thunderbirdsi, wyskoczyli i.... po paru minutach dość dziwnego treningu, pojedynczo odlecieli do bazy. Potem przewinęło się nad plażą towarzystwo (poza bombowcami), które miało wziąć udział w sobotnio-niedzielnych pokazach. I tu pierwszy niepokojący sygnał, bo z oszałamiającej listy pokazała się się niecała połowa.
- Nic to Basieńko, nic to. Jutro na pewno będzie lepiej i wyrwie nas z kapci potęga amerykańskiego lotnictwa.
No nie wyrwała... Nie dość, że na plażę przyjechała chyba połowa ludności Ameryki Płn. to większość przywiozła ze sobą przenośne głośniki. Każdy posiadacz tegoż sprzętu za punkt honoru uznawał bycie głośniejszym od sąsiada. Przestrzeń osobista? Nie wiem, nie słyszałem... Tak, do tego też trzeba się przyzwyczaić. Do tego 30 stopni i 85% wilgotności. Po paru godzinach, mimo perspektywy Raptora i Thunderbirdsów ma się zwyczajnie dość. Jednocześnie wcześniejsze wypadki wykluczyły udział demo F-18 oraz T-38 a trwająca wojna zniwelowała szanse na udział B-2 i F-15 (mimo że jeszcze w dniu imprezy były na liście godzinowej). Dobra dość marudzenia, parę fotolotniczych marzeń spełnionych, kilka zacnych klatek popełnionych, można zmykać do klimatyzowanego hotelu ;).
Niedziela miała bliźniaczy program i wiedząc co nas czeka zapobiegawczo udaliśmy się dużo dalej od osi pokazów. Może kadry nieco słabsze, za to komfort przebywania zdecydowanie większy. Raptor i F-35 zrobiły swoje a finałowy pokaz Air Force Thunderbirds zakończył się.... początkiem regularnej burzy!
Wracaliśmy do hotelu wraz z początkiem solidnego deszczu.
Czy warto było? TAAAAK, mimo lekkiego niedosytu powodowanego brakiem paru pozycji to jednak sporo się działo, zarówno w powietrzu jak i na wodzie. Do tego nie na każdych pokazach można odłożyć na chwilę aparat i zanurkować w oceanie by się schłodzić. Duża wilgotność powietrza robi swoje.... a my lubimy jak jest wilgoć w powietrzu i latają odrzutowce. Planując wycieczkę do USA warto również prześledzić program pokazów w okolicy. Tam niemal co tydzień coś się dzieje. My postąpiliśmy podobnie i tuż przed powrotem do Polski postanowiliśmy jeszcze zaliczyć pokazy w Atlantic City ale o tym w następnej relacji. Tymczasem zapraszamy na parę ujęć z Miami.

Michał "Misza" Górecki

F-35 JUŻ W KRAJU (POLSKA, EPLK)

Historia dzieje się na naszych oczach. W ostatni piątek Siły Powietrzne RP dołączyły do krajów, których armia posiada najbardziej technologicznie zaawansowane samoloty bojowe Świata.
F35 Husarz wylądował w bazie Łasku.

ATAM #37 (POLSKA, EPPT)

22 maja 2026 roku w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się 37. edycja Air to Air Meeting – wydarzenia doskonale znanego miłośnikom fotografii lotniczej oraz lotnictwa historycznego i akrobacyjnego. Choć tym razem w sesji uczestniczyły jedynie trzy statki powietrzne, spotkanie po raz kolejny udowodniło, że o wartości tego typu przedsięwzięć nie decyduje liczba maszyn, lecz ich wyjątkowość oraz umiejętności pilotów.

Jednym z głównych bohaterów tegorocznej edycji był Aero L-39 Albatros w niezwykle efektownym malowaniu inspirowanym lotnictwem dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Charakterystyczne barwy i sylwetka odrzutowca doskonale prezentowały się zarówno w powietrzu, jak i podczas dynamicznych przelotów nad lotniskiem. Za sterami maszyny zasiedli znakomici piloci – Luka Zet oraz Artur Kielak – którzy zapewnili fotografom wiele okazji do wykonania spektakularnych ujęć. Nie zabrakło niskich przelotów nad pasem, efektownych odejść oraz gwałtownych wyrwań w górę, które pozwalały uchwycić pełną dynamikę lotu.

Drugą wielką atrakcją wydarzenia była premierowa sesja air-to-air z samolotem Lim-5, będącym polską, licencyjną wersją legendarnego MiG-a 17. Maszyna została niedawno przywrócona do lotów przez Fubar Aviation i już podczas pierwszych sesji fotograficznych wzbudziła ogromne zainteresowanie. Charakterystyczna sylwetka odrzutowca oraz możliwość obserwowania go w locie stanowiły prawdziwą gratkę dla pasjonatów lotnictwa wojskowego. Szczególne wrażenie robiły przeloty z wykorzystaniem dopalacza, kiedy ognisty płomień wydobywający się z dyszy silnika dodawał zdjęciom wyjątkowego charakteru i podkreślał bojowe korzenie tej historycznej konstrukcji.

Zwieńczeniem dnia była sesja z samolotem akrobacyjnym Extra 300 pilotowanym przez Macieja Kulaszewskiego. Lekka i niezwykle zwrotna maszyna pozwoliła na wykonanie serii widowiskowych manewrów, które doskonale uzupełniły program spotkania. Dynamiczne zakręty, strome wznoszenia oraz precyzyjne przeloty stworzyły znakomite warunki do fotografowania zarówno z powietrza, jak i z ziemi.

Program wydarzenia obejmował również loty nad malowniczym Zalewem Sulejowskim oraz lotniskiem Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej. Zróżnicowane tło pozwoliło uczestnikom na wykonanie wielu unikalnych kadrów, łączących piękno lotniczych konstrukcji z atrakcyjnym krajobrazem centralnej Polski.

Adam "Villa" Konczewicz

NATO TIGER MEET 2026 (GRECJA, LGRX)

Kiedy w ubiegłym roku dowiedzieliśmy się, że kolejna edycja NATO Tiger Meet będzie zorganizowana w Araxos byliśmy bardzo podekscytowani. Nie dość, że jest szansa na pofocenie "tygrysków" z bliska to jeszcze istnieje prawdopodobieństwo złapania czegoś w szybko zyskującym na popularności kanionie rzeki Vouraikos. Przy okazji okazało się, że podobnie jak w 2022 roku Grecy, oprócz standardowego "Spotter Day" dla fotografów, szykują w niedzielę dzień otwarty dla publiczności z mini-airshow.
Na łowy w kanionie tradycyjnie udaliśmy się w tygodniu poprzedzającym rozpoczęcie ćwiczeń, mając nadzieję na loty zapoznawcze przylatujących załóg. Niestety życie zweryfikowało nasze zamysły i żadne loty tygrysich eskadr się nie odbyły. Krążyły różne plotki o powodach ale z racji tego, że są to niepotwierdzone informacje nie będziemy ich powtarzać. Na nasze szczęście, Hellenic Air Force nie zawiodło i trafiliśmy kilka sztuk z regularnych lotów szkoleniowych z bonusem włącznie w postaci pary francuskich Rafale z lotniskowca.
Sam Spotter Day został zorganizowany w dniu 08 maja 2026. Po drobnym chaosie podczas rejestracji zajęliśmy dogodne miejsca przy barierkach i....zaczęło padać. Niebo zasnuło się szarą szmatą a dodatkowo zmienił się kierunek wiatru a co za tym idzie kierunek startów. Podrywające się maszyny mijając nas były już na znacznej wysokości. Do tego, chyba najbardziej rozczarowujący element, było bardzo mało maszyn posiadających specjalne malowania, esencji Tiger Meet'ów. Życie! Mówi się trudno i gra kartami jakie rozdał los. Nieco humory poprawiła nam polepszająca się pogoda oraz dodatkowy bonus w postaci treningów do niedzielnego eventu. Wiatr osłabł na tyle, że druga fala poszła zgodnie z planem i mogliśmy poćwiczyć odrobinę panningi.
Niedzielny poranek powitał nas sporym zachmurzeniem i kiepskim światłem ale przynajmniej nie padało. Kolejne parę godzin spędzonych wśród fotolotniczych świrów oraz huku dopalaczy naładowało bateryjki a do tego nadal liczyliśmy na sukces polowania w kanionie. Krążyły mniej lub bardziej oficjalne informacje o pojawieniu się tam Phantomów z okazji odbywającego się równolegle w Andravidzie PhanConu.
Spodziewając się ogromnych tłumów na najbardziej znanej miejscówce niemal od samego początku zakładaliśmy znalezienie alternatywy. Wybraliśmy więc drugą stronę wąwozu licząc na efektowne tło. Ponownie los z nas zakpił, bo owszem pojawiły się Phantomy i to nawet robiąc dwa przeloty ale... poszły dotąd niespotykaną trasą i przeleciały nam za plecami robiąc "show" na górce. Wygrali Ci, co zostali bo tam było naprawdę "grubo". My, na osłodę dostaliśmy parę włoskich Caesarów późnym popołudniem. Wtorek zaś upłynął na opalaniu się i fotografowaniu motyli oraz owieczek. Nie pojawiło się nic....
Niedosyt i rozczarowanie to chyba najtrafniejsze podsumowanie ale z drugiej strony parę dni spędzonych w słonecznej (przynajmniej w większości) Grecji, jak zwykle czadowa ekipa, coś tam jednak mimo wszystko polatało. Do tego, po prostu trzeba się zacząć przyzwyczajać, że najlepsze czasy chyba mamy już za sobą i obecna sytuacja na świecie wymusza taki stan rzeczy. Jak mawiają starożytni Rosjanie"Expect nothing, appreciate everything".
Do zobaczenia na NTM 2027 w Gioia Del Colle.

Michał "Misza" Górecki

FOTOŁOWY 2026

Stało się już niemal tradycją, że przy okazji Walnego Zjazdu Członków SPFL organizujemy sobie jakieś fotograficzne wyprawy. Lokalizacja naszego zlotu w Międzyzdrojach dała nam możliwość wzięcia udziału w rejsach organizowanych przez "Fotołowy - Orły z bliska". Oto kilka wybranych klatek z tego co udało nam się upolować.

INIOCHOS 2026 (GRECJA, LGAD)

W dniach 09 – 20.03.2026 południowa Grecja ponownie gościła uczestników dorocznych ćwiczeń “Iniochos”. Wzorem lat ubiegłych główną bazą była Andravida. Ze względu na aktualną sytuację w rejonie Zatoki Perskiej ilość zagranicznych gości tym razem została mocno zredukowana. Oprócz całego przekroju Greckich Sił Powietrznych zobaczyliśmy dwie eskadry Mirage 2000 z Francji, słoweńskie Pilatusy oraz albańskie Cougary. Nas oczywiście najbardziej interesowała możliwość “złapania” uczestników ćwiczeń podczas lotów zapoznawczych na niskich pułapach w górzystym terenie Peloponezu a zwłaszcza kultowych F-4. Spędziliśmy fantastyczne 3 dni na górkach zwanych potocznie "Greckim Machloopem" w okolicy miejscowości Kalawrita. Miejsce to, z roku na rok zyskuje na popularności i tym razem na najbardziej znanej miejscówce były prawdziwe tłumy. Niektórzy by zapewnić sobie, ich zdaniem "lepsze kadry" koczowali tam już od pierwszej w nocy, solidnie marznąć i ryzykując wypadkiem. To zakrawa już nieco na szaleństwo i zaczyna się po prostu robić niebezpieczne. Większość z nas wybrała opcję wygodniejszą i bezpieczniejszą poszukując innych miejsc nadających się do fotografowania. Poniżej to co udało nam się trafić podczas tego wypadu.

Michał "Misza" Górecki

ZIMOWA WIZYTA W PRUSZCZU (POLSKA, EPPR)

W połowie lutego na terenie 49. Bazy Lotniczej w Pruszczu Gdańskim odbyła się sesja fotograficzna inaugurująca 2026 rok w naszym Stowarzyszeniu. Scenariusz tej sesji powstał kilka lat temu i dopiero w tym roku, dzięki przychylności Dowództwa Bazy oraz sprzyjającym warunkom atmosferycznym, udało się ją zrealizować. Zimowa sceneria zapewniła tej sesji wyjątkowy, surowy charakter - kontrast między ciemnymi sylwetkami śmigłowców, a bielą śniegu nadał fotografiom dodatkowy walor dokumentacyjny i estetyczny.

Sesji towarzyszyły wymagające warunki: siarczysty mróz, głęboki śnieg i zamiecie wzniecane przez operujące tego dnia śmigłowce Mi-2. Wirniki podnosiły tumany białego puchu, tworząc dynamiczne tło dla kadrów startów, zawisów i przelotów. Fotografowaliśmy zarówno maszyny, jak i pilotów oraz personel techniczny podczas przygotowań przedlotowych i lotów treningowych, dokumentując profesjonalizm załóg w wymagających, zimowych warunkach. Warto podkreślić, że śmigłowce Mi-2, mimo wielu lat służby, dzięki staraniom personelu technicznego utrzymywane są w nienagannej kondycji.

Powstała galeria to przekrojowy zapis pracy lotników i obsługi naziemnej w wymagających warunkach eksploatacyjnych, a zarazem mocne otwarcie sezonu fotograficznego 2026. Serdecznie dziękujemy Dowództwu oraz Pracownikom 49. Bazy Lotniczej za zaufanie i stworzenie możliwości realizacji tej długo wyczekiwanej sesji.

Dariusz “GulGul” Glugla

Back to Top