Search

ANTIDOTUM 2026 (POLSKA, EPLS)

Antidotum Airshow Leszno 2026 – pokazy, które nie miały prawa się udać, a jednak przeszły do historii.

W bardzo licznym składzie zameldowaliśmy się na lotnisku Aeroklubu Leszczyńskiego, by uczestniczyć w kolejnej edycji Antidotum Airshow. Dziś, kilka dni po zakończeniu imprezy, wciąż jesteśmy pod ogromnym wrażeniem zarówno samych pokazów, jak i pracy organizatorów. Tegoroczne Antidotum przypominało bowiem pojedynek bokserski, a może nawet antyczną opowieść o herosie wystawianym na kolejne próby przez kapryśnych bogów. Cios za ciosem trafiał organizatorów, ale za każdym razem podnosili się z desek. I to właśnie oni na końcu stali w świetle reflektorów z uniesionymi rękami. Ale po kolei.
Gdy wydawało się, że incydent z samolotem OV-10 Bronco będzie najgorszym, co może wydarzyć się podczas tego weekendu, rzeczywistość napisała scenariusz godny Alfreda Hitchcocka. Najpierw było trzęsienie ziemi, a później napięcie tylko rosło. Decyzja o wyłączeniu pasa z operacji cięższych statków powietrznych oraz warbirdów oznaczała znaczące ograniczenie programu. Piątkowa publiczność musiała obejść się bez takich gwiazd jak B-25 Mitchell, Vought F4U Corsair, Supermarine Spitfire czy Conair Turbo Firecat. Na szczęście wydawało się, że program oparty na przylotach z lotniska w Krzesinach pozostanie bez większych zmian. Wtedy do gry wkroczył jednak generał Pogoda.
Burze i porywisty wiatr postanowiły urządzić własny pokaz niszczycielskiej siły. Piątkowe pokazy zakończyły się przedwcześnie, a nad lotniskiem zawisły ogromne znaki zapytania. Przez całą noc organizatorzy pracowali nad planem na sobotę. Prognozy nie pozostawiały złudzeń – łatwo nie będzie. Zapadła więc decyzja o przyspieszeniu programu, aby jak najwięcej uczestników mogło zaprezentować się licznie zgromadzonej publiczności.
Od południa lotnisko tętniło życiem. Dynamiczne pokazy, świetna atmosfera i tłumy widzów tworzyły wyjątkowy klimat. Wszystko układało się znakomicie aż do godziny 16:30, kiedy ogłoszono ewakuację lotniska. Meteorolodzy ostrzegali, że w ciągu godziny nad Lesznem przejdzie gwałtowna burza. Wystarczyło spojrzeć na doniesienia z miejscowości położonych bardziej na zachód – grad wielkości piłek pingpongowych i silny wiatr pozostawiały po sobie zniszczenia. Wydawało się, że to koniec. Większość pogodziła się już z myślą o odwołaniu dalszej części programu. Tylko nieliczni zachowywali nadzieję.
I wtedy wydarzyło się coś niemal niewiarygodnego. Burzowy front rozdzielił się, omijając lotnisko z dwóch stron – od północy i od południa. Jakaś nieznana siła postanowiła w ostatniej chwili oszczędzić Antidotum. Organizatorzy błyskawicznie podjęli decyzję o wznowieniu pokazów. To, co wydarzyło się później, było już prawdziwą magią. Do skutku doszły spektakularne pokazy nocne, które po raz kolejny pokazały wszystko to, co w Antidotum najpiękniejsze. Dynamiczna pogoda, dramatyczne niebo, zachodzące słońce i wyjątkowe statki powietrzne stworzyły warunki, o jakich fotografowie marzą przez cały rok.
Warto również podkreślić, że organizatorzy przygotowali w tym roku niezwykle mocny i różnorodny skład uczestników. Na leszczyńskim niebie pojawiły się zarówno unikatowe historyczne konstrukcje, jak i najnowocześniejsze samoloty wojskowe, co sprawiło, że program należał do najciekawszych w Europie. Co więcej, na lotnisku można było usłyszeć wiele języków, a wśród publiczności nie brakowało gości z różnych zakątków kontynentu. To najlepszy dowód na to, że Antidotum Airshow dawno przestało być wydarzeniem o wyłącznie krajowym znaczeniu. Dziś jest to marka doskonale rozpoznawalna w europejskim środowisku miłośników lotnictwa, a Leszno na kilka dni staje się jednym z najważniejszych punktów na lotniczej mapie Europy.
Nad naszymi głowami zaprezentowały się zarówno historyczne warbirdy, jak i współczesne maszyny wojskowe oraz lotnictwo specjalistyczne. W powietrzu mogliśmy podziwiać między innymi samoloty rolnicze PZL M18 Dromader i PZL-106 Kruk, historyczne odrzutowce ze Szwecji – Saab SK 60 i Saab AJS 37 Viggen – a także nowoczesne konstrukcje wojskowe: Saab JAS 39 Gripen, Airbus A400M Atlas, Eurofighter Typhoon oraz niezwykle efektowny Solo Türk na F-16.
Nie zabrakło również samolotów akrobacyjnych z pirotechniką, motolotni wykonujących nocne pokazy świetlne i ogniowe oraz wielu innych atrakcji. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie – zarówno miłośnicy historii lotnictwa, jak i entuzjaści współczesnych maszyn wojskowych.

Antidotum 2026 było pokazem charakteru. Pokazem determinacji organizatorów, którzy mimo przeciwności losu nie poddali się ani na chwilę. To właśnie dlatego tegoroczna edycja zostanie zapamiętana na długo. Nie tylko z powodu samolotów, ale przede wszystkim dzięki emocjom, które towarzyszyły wszystkim obecnym na lotnisku.
Dla nas, fotografów lotniczych, był to weekend pełen wyjątkowych kadrów, dramatycznego światła i niezapomnianych chwil. Prawdziwa magia wydarzyła się na naszych oczach.

Adam "Villa" Konczewicz


 

PRZEDDZIEŃ ANTIDOTUM (POLSKA, EPKS)

W przeddzień Antidotum Leszno 2026 miałem okazję odwiedzić 31. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach, gdzie fotografowałem zarówno przyloty uczestników pokazów Antidotum Airshow Leszno, jak i wyloty na treningi przed tym wydarzeniem.

Wśród najciekawszych gości znalazły się niemieckie statki powietrzne: pokazowy Eurofighter Demo Team, Tornado oraz dwa myśliwce Eurofighter biorące udział w Tactical Display. Nie zabrakło również maszyn transportowych, takich jak niemiecki A400M Luftwaffe oraz węgierski KC-390 Millennium.

Wizyta była także doskonałą okazją do fotografowania codziennej działalności gospodarzy bazy – polskich F-16 – oraz stacjonujących w Krzesinach myśliwców F-16 należących do Tureckich Sił Powietrznych.

Serdeczne podziękowania kieruję do 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego za gościnność, profesjonalną organizację oraz możliwość wykonania zdjęć w znakomitych warunkach. Jak zawsze, wizyta w Krzesinach przebiegła w doskonałej atmosferze i pozostawiła wiele fotograficznych wspomnień.

Paweł “Blink” Glink

MIGI W GDYNI

Kiedy większość ludzi szykowała się do snu, na lotnisku Bazy Lotnictwa Morskiego życie nabierało zupełnie innego tempa. Późnym, czerwcowym wieczorem mieliśmy wyjątkową możliwość stanąć z aparatami w rękach przy pasie startowym, aby móc uchwycić magię nocnych operacji lotniczych samolotów MiG-29 przebazowanych czasowo do Gdyni.

Głównym punktem programu było uwiecznienie dynamicznych startów, majestatycznych lądowań oraz odtwarzania gotowości bojowej samolotów przeprowadzanej przy światłach reflektorów. Mimo prawie 40 lat służby samoloty MiG-29 dzięki dużemu zaangażowaniu personelu technicznego utrzymywane są w doskonałej kondycji technicznej co mogliśmy udokumentować w naszych kadrach.

Nocna wizyta na lotnisku udowodniła nam, że fotografia lotnicza po zmroku to zupełnie inny wymiar fotografii. Trudne warunki oświetleniowe zrekompensował nam niesamowity klimat i kadry, które rzadko mamy okazję wykonywać. To była noc, po której długo jeszcze szumiało nam w uszach po ryku silników RD-33 samolotów MiG-29.

Serdecznie dziękujemy Dowództwom, Rzecznikom Prasowym oraz Pracownikom 43 Bazy Lotnictwa Morskiego z Gdyni-Babich Dołów oraz 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka za zaufanie, otwartość i umożliwienie realizacji tej wyjątkowej, prawdopodobnie jednej z ostatnich już sesji samolotów MiG-29 w barwach Polskich Sił Powietrznych.

Michał “Majki” Górka

V Świdnik Air Festival (POLSKA, EPLB)

V Świdnik Air Festival odbył się 13 czerwca 2026 na lotnisku Aeroklubu Świdnik. W tym roku w Świdniku mogliśmy podziwiać naprawdę szereg wspaniałych gwiazd, między innymi szwedzkiego AJS 37 Viggen, z fundacji FUBAR Aviation Lim-5 - pierwszy "cywilny" odrzutowiec w Polsce z dopalaczem, Artura Kielaka na samolocie GB1 Gamebird i L-39 Albatros, wiele samolotów historycznych i akrobacyjnych. Zaprezentowały się również śmigłowce UH-1 i Bolkow Bo.105. W tej edycji odbył się również blok pokazów wieczorno nocnych gdzie mogliśmy podziwiać majestatyczne pejzaże malowane ogromną ilością pirotechniki. To co wydarzyło się na Świdnickim pikniku już niedługo będziecie mogli zobaczyć w obszernej galerii zdjęciowej.

Waldemar "valdi" Piela

HYUNDAI AIR AND SEA SHOW 2026 (USA, MIAMI)

Miami Air Show, to hasło od dawna pobudzało moją wyobraźnię. Każdy, z kim rozmawiałem na ten temat twierdził jedno, jeśli na pokazy do USA to właśnie tam. Obejrzane setki zdjęć, dziesiątki filmów nakręcały tylko spiralę oczekiwań. Wreszcie przyszedł moment by spełnić swe marzenia. Co prawda sytuacja polityczna nakazywała nieco ostrożniej podchodzić do tematu ale z drugiej strony 250 rocznica powstania Stanów Zjednoczonych równoważyła te obawy. Lista potwierdzonych uczestników był naprawdę imponująca, pogoda raczej zapewniona a nawet jakby coś poszło nie tak z samymi pokazami to zawsze jest to fantastyczna wycieczka. I tak w chłodny środowy poranek 20 maja wystartowaliśmy z Okęcia na pokładzie LOT-owskiego Dreamlinera zmierzając ku przygodzie.
Mimo wcześniejszych obaw lot minął całkiem przyjemnie i komfortowo. Samolot wypełniony był jedynie nieco ponad połową pasażerów i mogliśmy się swobodnie poruszać po całej dostępnej przestrzeni. Odprawa celno-paszportowa na miejscu przebiegła wyjątkowo sprawnie i po niecałych 45 minutach od opuszczenia samolotu byliśmy już poza lotniskiem.
Następnego dnia jetlag dał o sobie znać i o 4 rano byliśmy już w zasadzie wyspani. Nie pozostawało więc nic innego jak udać się na plażę w oczekiwaniu na wschód słońca. Pstrykamy sobie krajobrazy, obserwujemy pelikany i w pewnym momencie widzimy fantastycznie oświetlony samolot, z piękną smugą kondensacyjną.
- Stary, to nie jest samolot.....
Oszzzzz, fak, rzeczywiście wtedy połączyliśmy kropki, że na ten dzień zaplanowany był start Falcona z pobliskiego Cape Canaveral a to co widzimy to rakieta a my mamy szerokie szkła.... Ałaaaaa....
No cóż, bywa. Nie pierwsza, nie ostatnia tego typu akcja. Generalnie plaża w Miami Beach tak nas urzekła, że zamiast zwiedzać Miami spędziliśmy cały dzień nad oceanem, szwendając się po Ocean Drive i rozkoszując letnim słońcem.
Następny dzień to już pełen dzień treningowy. Zaczęło się z wysokiego "C" bo pierwsi, dosłownie znikąd wyskoczyli Thunderbirdsi, wyskoczyli i.... po paru minutach dość dziwnego treningu, pojedynczo odlecieli do bazy. Potem przewinęło się nad plażą towarzystwo (poza bombowcami), które miało wziąć udział w sobotnio-niedzielnych pokazach. I tu pierwszy niepokojący sygnał, bo z oszałamiającej listy pokazała się się niecała połowa.
- Nic to Basieńko, nic to. Jutro na pewno będzie lepiej i wyrwie nas z kapci potęga amerykańskiego lotnictwa.
No nie wyrwała... Nie dość, że na plażę przyjechała chyba połowa ludności Ameryki Płn. to większość przywiozła ze sobą przenośne głośniki. Każdy posiadacz tegoż sprzętu za punkt honoru uznawał bycie głośniejszym od sąsiada. Przestrzeń osobista? Nie wiem, nie słyszałem... Tak, do tego też trzeba się przyzwyczaić. Do tego 30 stopni i 85% wilgotności. Po paru godzinach, mimo perspektywy Raptora i Thunderbirdsów ma się zwyczajnie dość. Jednocześnie wcześniejsze wypadki wykluczyły udział demo F-18 oraz T-38 a trwająca wojna zniwelowała szanse na udział B-2 i F-15 (mimo że jeszcze w dniu imprezy były na liście godzinowej). Dobra dość marudzenia, parę fotolotniczych marzeń spełnionych, kilka zacnych klatek popełnionych, można zmykać do klimatyzowanego hotelu ;).
Niedziela miała bliźniaczy program i wiedząc co nas czeka zapobiegawczo udaliśmy się dużo dalej od osi pokazów. Może kadry nieco słabsze, za to komfort przebywania zdecydowanie większy. Raptor i F-35 zrobiły swoje a finałowy pokaz Air Force Thunderbirds zakończył się.... początkiem regularnej burzy!
Wracaliśmy do hotelu wraz z początkiem solidnego deszczu.
Czy warto było? TAAAAK, mimo lekkiego niedosytu powodowanego brakiem paru pozycji to jednak sporo się działo, zarówno w powietrzu jak i na wodzie. Do tego nie na każdych pokazach można odłożyć na chwilę aparat i zanurkować w oceanie by się schłodzić. Duża wilgotność powietrza robi swoje.... a my lubimy jak jest wilgoć w powietrzu i latają odrzutowce. Planując wycieczkę do USA warto również prześledzić program pokazów w okolicy. Tam niemal co tydzień coś się dzieje. My postąpiliśmy podobnie i tuż przed powrotem do Polski postanowiliśmy jeszcze zaliczyć pokazy w Atlantic City ale o tym w następnej relacji. Tymczasem zapraszamy na parę ujęć z Miami.

Michał "Misza" Górecki

F-35 JUŻ W KRAJU (POLSKA, EPLK)

Historia dzieje się na naszych oczach. W ostatni piątek Siły Powietrzne RP dołączyły do krajów, których armia posiada najbardziej technologicznie zaawansowane samoloty bojowe Świata.
F35 Husarz wylądował w bazie Łasku.

ATAM #37 (POLSKA, EPPT)

22 maja 2026 roku w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się 37. edycja Air to Air Meeting – wydarzenia doskonale znanego miłośnikom fotografii lotniczej oraz lotnictwa historycznego i akrobacyjnego. Choć tym razem w sesji uczestniczyły jedynie trzy statki powietrzne, spotkanie po raz kolejny udowodniło, że o wartości tego typu przedsięwzięć nie decyduje liczba maszyn, lecz ich wyjątkowość oraz umiejętności pilotów.

Jednym z głównych bohaterów tegorocznej edycji był Aero L-39 Albatros w niezwykle efektownym malowaniu inspirowanym lotnictwem dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Charakterystyczne barwy i sylwetka odrzutowca doskonale prezentowały się zarówno w powietrzu, jak i podczas dynamicznych przelotów nad lotniskiem. Za sterami maszyny zasiedli znakomici piloci – Luka Zet oraz Artur Kielak – którzy zapewnili fotografom wiele okazji do wykonania spektakularnych ujęć. Nie zabrakło niskich przelotów nad pasem, efektownych odejść oraz gwałtownych wyrwań w górę, które pozwalały uchwycić pełną dynamikę lotu.

Drugą wielką atrakcją wydarzenia była premierowa sesja air-to-air z samolotem Lim-5, będącym polską, licencyjną wersją legendarnego MiG-a 17. Maszyna została niedawno przywrócona do lotów przez Fubar Aviation i już podczas pierwszych sesji fotograficznych wzbudziła ogromne zainteresowanie. Charakterystyczna sylwetka odrzutowca oraz możliwość obserwowania go w locie stanowiły prawdziwą gratkę dla pasjonatów lotnictwa wojskowego. Szczególne wrażenie robiły przeloty z wykorzystaniem dopalacza, kiedy ognisty płomień wydobywający się z dyszy silnika dodawał zdjęciom wyjątkowego charakteru i podkreślał bojowe korzenie tej historycznej konstrukcji.

Zwieńczeniem dnia była sesja z samolotem akrobacyjnym Extra 300 pilotowanym przez Macieja Kulaszewskiego. Lekka i niezwykle zwrotna maszyna pozwoliła na wykonanie serii widowiskowych manewrów, które doskonale uzupełniły program spotkania. Dynamiczne zakręty, strome wznoszenia oraz precyzyjne przeloty stworzyły znakomite warunki do fotografowania zarówno z powietrza, jak i z ziemi.

Program wydarzenia obejmował również loty nad malowniczym Zalewem Sulejowskim oraz lotniskiem Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej. Zróżnicowane tło pozwoliło uczestnikom na wykonanie wielu unikalnych kadrów, łączących piękno lotniczych konstrukcji z atrakcyjnym krajobrazem centralnej Polski.

Adam "Villa" Konczewicz

NATO TIGER MEET 2026 (GRECJA, LGRX)

Kiedy w ubiegłym roku dowiedzieliśmy się, że kolejna edycja NATO Tiger Meet będzie zorganizowana w Araxos byliśmy bardzo podekscytowani. Nie dość, że jest szansa na pofocenie "tygrysków" z bliska to jeszcze istnieje prawdopodobieństwo złapania czegoś w szybko zyskującym na popularności kanionie rzeki Vouraikos. Przy okazji okazało się, że podobnie jak w 2022 roku Grecy, oprócz standardowego "Spotter Day" dla fotografów, szykują w niedzielę dzień otwarty dla publiczności z mini-airshow.
Na łowy w kanionie tradycyjnie udaliśmy się w tygodniu poprzedzającym rozpoczęcie ćwiczeń, mając nadzieję na loty zapoznawcze przylatujących załóg. Niestety życie zweryfikowało nasze zamysły i żadne loty tygrysich eskadr się nie odbyły. Krążyły różne plotki o powodach ale z racji tego, że są to niepotwierdzone informacje nie będziemy ich powtarzać. Na nasze szczęście, Hellenic Air Force nie zawiodło i trafiliśmy kilka sztuk z regularnych lotów szkoleniowych z bonusem włącznie w postaci pary francuskich Rafale z lotniskowca.
Sam Spotter Day został zorganizowany w dniu 08 maja 2026. Po drobnym chaosie podczas rejestracji zajęliśmy dogodne miejsca przy barierkach i....zaczęło padać. Niebo zasnuło się szarą szmatą a dodatkowo zmienił się kierunek wiatru a co za tym idzie kierunek startów. Podrywające się maszyny mijając nas były już na znacznej wysokości. Do tego, chyba najbardziej rozczarowujący element, było bardzo mało maszyn posiadających specjalne malowania, esencji Tiger Meet'ów. Życie! Mówi się trudno i gra kartami jakie rozdał los. Nieco humory poprawiła nam polepszająca się pogoda oraz dodatkowy bonus w postaci treningów do niedzielnego eventu. Wiatr osłabł na tyle, że druga fala poszła zgodnie z planem i mogliśmy poćwiczyć odrobinę panningi.
Niedzielny poranek powitał nas sporym zachmurzeniem i kiepskim światłem ale przynajmniej nie padało. Kolejne parę godzin spędzonych wśród fotolotniczych świrów oraz huku dopalaczy naładowało bateryjki a do tego nadal liczyliśmy na sukces polowania w kanionie. Krążyły mniej lub bardziej oficjalne informacje o pojawieniu się tam Phantomów z okazji odbywającego się równolegle w Andravidzie PhanConu.
Spodziewając się ogromnych tłumów na najbardziej znanej miejscówce niemal od samego początku zakładaliśmy znalezienie alternatywy. Wybraliśmy więc drugą stronę wąwozu licząc na efektowne tło. Ponownie los z nas zakpił, bo owszem pojawiły się Phantomy i to nawet robiąc dwa przeloty ale... poszły dotąd niespotykaną trasą i przeleciały nam za plecami robiąc "show" na górce. Wygrali Ci, co zostali bo tam było naprawdę "grubo". My, na osłodę dostaliśmy parę włoskich Caesarów późnym popołudniem. Wtorek zaś upłynął na opalaniu się i fotografowaniu motyli oraz owieczek. Nie pojawiło się nic....
Niedosyt i rozczarowanie to chyba najtrafniejsze podsumowanie ale z drugiej strony parę dni spędzonych w słonecznej (przynajmniej w większości) Grecji, jak zwykle czadowa ekipa, coś tam jednak mimo wszystko polatało. Do tego, po prostu trzeba się zacząć przyzwyczajać, że najlepsze czasy chyba mamy już za sobą i obecna sytuacja na świecie wymusza taki stan rzeczy. Jak mawiają starożytni Rosjanie"Expect nothing, appreciate everything".
Do zobaczenia na NTM 2027 w Gioia Del Colle.

Michał "Misza" Górecki

FOTOŁOWY 2026

Stało się już niemal tradycją, że przy okazji Walnego Zjazdu Członków SPFL organizujemy sobie jakieś fotograficzne wyprawy. Lokalizacja naszego zlotu w Międzyzdrojach dała nam możliwość wzięcia udziału w rejsach organizowanych przez "Fotołowy - Orły z bliska". Oto kilka wybranych klatek z tego co udało nam się upolować.

INIOCHOS 2026 (GRECJA, LGAD)

W dniach 09 – 20.03.2026 południowa Grecja ponownie gościła uczestników dorocznych ćwiczeń “Iniochos”. Wzorem lat ubiegłych główną bazą była Andravida. Ze względu na aktualną sytuację w rejonie Zatoki Perskiej ilość zagranicznych gości tym razem została mocno zredukowana. Oprócz całego przekroju Greckich Sił Powietrznych zobaczyliśmy dwie eskadry Mirage 2000 z Francji, słoweńskie Pilatusy oraz albańskie Cougary. Nas oczywiście najbardziej interesowała możliwość “złapania” uczestników ćwiczeń podczas lotów zapoznawczych na niskich pułapach w górzystym terenie Peloponezu a zwłaszcza kultowych F-4. Spędziliśmy fantastyczne 3 dni na górkach zwanych potocznie "Greckim Machloopem" w okolicy miejscowości Kalawrita. Miejsce to, z roku na rok zyskuje na popularności i tym razem na najbardziej znanej miejscówce były prawdziwe tłumy. Niektórzy by zapewnić sobie, ich zdaniem "lepsze kadry" koczowali tam już od pierwszej w nocy, solidnie marznąć i ryzykując wypadkiem. To zakrawa już nieco na szaleństwo i zaczyna się po prostu robić niebezpieczne. Większość z nas wybrała opcję wygodniejszą i bezpieczniejszą poszukując innych miejsc nadających się do fotografowania. Poniżej to co udało nam się trafić podczas tego wypadu.

Michał "Misza" Górecki

Back to Top