Tegoroczny sezon wakacyjny w polskim kalendarzu pokazów lotniczych zamknął się w sposób absolutnie wyjątkowy. W ostatnią niedzielę sierpnia oczy fanów lotnictwa i obiektywy fotografów z całej Polski skierowane były na Toruń. Debiutująca impreza Copernicus Airshow, zorganizowana z ogromnym rozmachem przez Grupę Falco, udowodniła, że połączenie lotniczego kunsztu, wody i nadrzecznej scenerii to przepis na spektakl najwyższej próby. Za mikrofonem komentatorskim zasiadł Tomasz „Busz” Buszewski, dbając o dynamikę i odpowiedni ładunek emocji na widowni.
Lokalizacja imprezy okazała się strzałem w dziesiątkę. Organizatorzy w pełnej krasie wykorzystali walory toruńskiego Bulwaru Filadelfijskiego oraz koryta naszej największej rzeki. Wisła stanowiła nie tylko naturalną oś pokazów, gwarantując doskonałą widoczność i bezpieczeństwo, ale przede wszystkim stworzyła dla nas – fotografów – zjawiskowe otoczenie. Stalowe konstrukcje toruńskich mostów spinające koryto rzeki, zielony przeciwległy brzeg oraz szerokie lustro wody odbijające ewolucje samolotów dały pole do tworzenia kadrów zupełnie innych niż te, które przywozimy ze standardowych pikników na lotniskach trawiastych czy w bazach wojskowych.
Sercem Copernicus Airshow byli czołowi polscy mistrzowie podniebnej ekwilibrystyki. Prawdziwym wydarzeniem był fakt, że dwóch z nich zaprezentowało się publiczności aż dwukrotnie – za każdym razem w zupełnie innej maszynie i innym stylu pilotażu:
- Artur Kielak w pierwszej części dnia zasiadł za sterami odrzutowego, agresywnie pomalowanego L-39 Dark Star, wprowadzając nad Wisłę potężny ryk turbiny i prędkość. Później powrócił w swoim bezkompromisowym GameBirdzie GB 1, wykonując ultra ciasne, przeciążeniowe figury tuż nad taflą rzeki.
- Łukasz Czepiela zafundował widzom podróż przez dwa skrajne bieguny lotnictwa. Najpierw oczarował publikę niesamowitymi możliwościami STOL samolotu Carbon Cub 2EX, niemal zawisając w powietrzu nad wodą. Niewątpliwą sensacją i popisem kunsztu było lądowanie na jednej z piaszczystych wiślanych łach – manewr ten był bezpośrednim i spektakularnym nawiązaniem do jego słynnego wyczynu, czyli lądowania dokładnie tą samą maszyną na miniaturowym helipadzie hotelu Burj Al Arab w Dubaju. W kolejnym locie Łukasz przesiadł się do wyczynowego Edge’a 540, demonstrując fenomenalną precyzję snapsów, ciasnych zwrotów i gęstych smug dymu.
- Maciej Kulaszewski, pilotując samolot Extra 300LP, potwierdził swoją przynależność do ścisłej czołówki akrobacyjnej. Jego dynamiczne wiązanki z gęstym dymem wzdłuż koryta rzeki wzbudziły ogromny entuzjazm zgromadzonej publiczności.
Niezwykle widowiskowym urozmaiceniem pokazów były wspólne występy z grupą FlyBoard. Zarówno Artur Kielak na GB 1, jak i Maciej Kulaszewski na Extrze zgrali swoje ewolucje z zawodnikami unoszącymi się na potężnych słupach wody. Połączenie wodnego żywiołu, akrobacji samolotu operującego tuż nad taflą oraz kłębów dymu stworzyło unikalny, futurystyczny spektakl.
Końcówka sierpnia uraczyła Toruń iście letnią, gorącą aurą. Temperaturę podnosiło nie tylko prażące słońce, ale też rozgrzane silniki i wszechobecna pirotechnika. Z pomocą przyszedł niezastąpiony „strażak” polskich lasów – PZL M-18 Dromader, za którego sterami zasiadł Marcin Berlik. Niskie przeloty połączone ze zrzutami i smużeniem wody nad korytem Wisły nieznacznie obniżyły odczuwalną temperaturę pokazów i wywołały falę braw, dając przy tym fotografom okazję do uchwycenia podświetlonych kropel wody zawieszonych w powietrzu.
Niezwykle mocnym, wojskowym punktem programu, wyczekiwanym przez spotterów, był przelot śmigłowców bojowych z pobliskiej 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu-Latkowie. Formacja w składzie AH-64 Apache oraz kultowy „latający czołg” Mi-24 Hind zaprezentowała się w dynamicznym przelocie nad Wisłą, stanowiąc świetny, nowoczesny akcent.
Po zmroku Bulwar Filadelfijski przeniósł się w zupełnie inny wymiar za sprawą nocnego bloku pokazów, który stał się prawdziwą eksplozją światła i pirotechniki.
Nocne niebo rozdarła odrzutowa TS-11 Iskra pilotowana przez Jakuba Kubickiego, z której skrzydeł sypały się kaskady iskier zsynchronizowane ze ścianą ognia odpaloną na nabrzeżu. Następnie przestrzeń przejęli brytyjscy piloci z Airborne Pyrotechnics na motoszybowcach Grob G109b, malując na ciemnym niebie spektakularne wstęgi ognia i flar.
Nie zabrakło również motoparalotniarzy – Paweł „Lojak” Kozarzewski wraz z formacją Phoenix Paramotors Display Team zatańczyli w strugach iskier, a dopełnieniem podniebnych ewolucji był efektowny pokaz laserowy, przecinający nocne niebo i odbijający się w ciemnych wodach Wisły. Nocną część zamknął widowiskowo podświetlony i uzbrojony w pirotechnikę BushCat prowadzony przez Dominika Motołę.
Dla członków Stowarzyszenia Polskich Fotografów Lotniczych toruńskie pokazy były doskonałym poligonem zdjęciowym. Zróżnicowane warunki – od ostrego słońca popołudniem, przez ciepłą „złotą godzinę”, aż po wymagające zdjęcia nocne z długimi czasami naświetlania – pozwoliły zapełnić karty pamięci kadrami o unikalnym klimacie. Odbicia dymów i flar w rzece, dynamiczne sylwetki maszyn na tle toruńskich mostów oraz snopy iskier rozświetlające Bulwar Filadelfijski zostaną w naszej pamięci na długo.
Grupie Falco należą się szczere brawa za przygotowanie tak wymagającego widowiska w centrum miasta. Copernicus Airshow okazał się godnym, pełnym energii zwieńczeniem lotniczego lata w Polsce – mamy nadzieję, że impreza zagości w Toruniu na stałe.
Darek “GulGul” Glugla