W POSZUKIWANIU ŁOPAT

Ostatnia sobota stycznia była świetną okazją, aby po długiej przerwie sprawdzić co pod łopatami słychać. Na rozwikłanie tej zagadki wyruszyła dwójka fotografów SPFL, tropów było sporo, ponieważ teren pokrywała świeża warstwa śniegu. Niestety łopat do śniegu nie udało się nam odnaleźć. Lokalna legenda głosi, że mają coś wspólnego z „mistyczną taczką” mystical wheelbarrow – very powerful and mysterious device and its mystery is only exceeded by its power. Naszym zdaniem łopaty śnieżne już dawno ustąpiły miejsca wyspecjalizowanemu sprzętowi, którego ciągłą aktywność zaobserwowaliśmy w miejscu poszukiwań. Ciężkie pługi, poruszając się ruchem konika szachowego, skutecznie przegoniły zimę z pasa startowego, dróg kołowania i wszystkich betonowych łączników. Wzorcowo utrzymana nawierzchnia pozwoliła zwiększyć tempo marszu i po krótkiej analizie zebranych śladów udało nam się odnaleźć właściwe łopaty, główny cel naszej wyprawy. Widok pięciu dużych i trzech małych, sprytnie ze sobą połączonych, a następnie przymocowanych do wielkiej zielonej skorupy wskazywał, że możemy mieć do czynienia z dziełem inżynierii niekoniecznie z tej planety. Po krótkiej rozmowie z sympatycznym człowiekiem (jak dalsze śledztwo wykazało – posiadającym wszelkie uprawnienia do dzierżenia lejców tej ogromnej maszyny) ustaliliśmy, że jest to śmigłowiec Mi-8 należący do 3 Grupy Poszukiwawczo Ratowniczej, a dzięki uprzejmości gospodarza udało nam się uzyskać zgodę na zebranie dowodów. O wynikach fotograficznego śledztwa „co pod łopatami słychać” poinformujemy wkrótce w naszej galerii.