Search

COPERNICUS AIRSHOW

W minioną niedzielę toruński Bulwar Filadelfijski stał się areną ostatnich pokazów lotniczych w Polsce w te wakacje. Pierwsza edycja Copernicus Airshow, za której przygotowanie odpowiadała Grupa Falco, zamknęła tegoroczny sezon urlopowy z potężnym przytupem!

Organizatorzy zadbali o niezwykle bogaty i dynamiczny program podzielony na bloki dzienne, wieczorne oraz widowiskowy finał nocny „Light & Fire” łączący akrobacje, lasery, muzykę i pirotechnikę. Nad taflą Wisły zachwycali m.in. Artur Kielak na GameBird GB-1, Łukasz Czepiela na Edge 540T i Carbon Cubie, formacja Firebirds, Airborne Pyrotechnics oraz motoparalotniarze z Pawłem „Lojakiem” Kozarzewskim na czele.

Dużą gratką dla pasjonatów lotnictwa i obiektywów był przelot śmigłowców bojowych z pobliskiej bazy wojskowej w Inowrocławiu-Latkowie – wojskowy akcent idealnie dopełnił lotniczy spektakl.

Fotografom zgromadzonym na Bulwarze Filadelfijskim toruńska sceneria, gra świateł na wodzie i dynamiczne ewolucje tuż przed zachodem słońca dały mnóstwo okazji do rewelacyjnych ujęć.

PŁOCKI PIKNIK LOTNICZY

W dniach 7–8 sierpnia odbyła się kolejna już edycja Płockiego Pikniku Lotniczego, na której nie brakowało lotniczych emocji. Na niebie mogliśmy podziwiać oraz fotografować spory przekrój maszyn, takich jak litewski zespół ANBO, L-39 Albatros Artura Kielaka czy TS-11 Iskra Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła. W tym roku Płock zasłynął z bardzo bogatego bloku wieczorno-nocnego, gdzie za pomocą sporej ilości pirotechniki organizatorzy stworzyli bardzo mocne show. Dynamiczne przeloty, akrobacje oraz wyjątkowa oprawa sprawiły, że dla fotografów był to weekend pełen okazji do uchwycenia naprawdę efektownych kadrów. Płock po raz kolejny udowodnił, że potrafi stworzyć widowisko, które na długo pozostaje w pamięci zarówno publiczności, jak i pasjonatów lotnictwa.

ATAM #39

7 sierpnia odbyła się już 39 edycja Air to Air Meeting. Tym razem gościliśmy na lotnisku w Kaniowie, a nasza strefa fotografowania znajdowała się nad malowniczym Beskidem Małym.
Sesję rozpoczęliśmy od spotkania z legendą II wojny światowej – P-51 Mustangiem. Chwilę później dołączył do niego kolejny niezwykle rzadki gość – A-26 Invader. Możliwość fotografowania formacji tych dwóch wyjątkowych maszyn była prawdziwą gratką dla każdego miłośnika lotnictwa.
Na deser pojawiły się trzy biało-czerwone Extra 330 z zespołu Firebirds.
To była naprawdę wyjątkowo owocna sesja!

RUDNIKI AIR SHOW

W dniach 31.07-01.08.2026. na lotnisku Aeroklubu Częstochowskiego w Rudnikach odbyła się druga edycja pikniku Rudniki Air Show. Podobnie jak za pierwszym razem widowisko podzielone było na dwie części: dzienną oraz nocną z modnym ostatnio bogatym pokazem pirotechnicznym. Ekstremalne upały oraz sobotni deszcz nie pokrzyżowały planów organizatorom i cieszyć swe oczy mogliśmy widokiem podniebnych ewolucji w wykonaniu takich gwiazd jak Jurgis Kairys, Artur Kielak, Łukasz Czepiela, Maciej Kulaszewski czy Norbert Kasperek. Miłośnikom warbirdów serca mocniej zadrżały na dźwięk silników P-51 Mustang oraz A-26C Invader Marcina Kubraka. Dla tych, którzy uwielbiają nieco szybsze maszyny również coś było. Fundacja Biało-Czerwone Skrzydła pokazała TS-11 Iskra a na koniec dziennego bloku na niebie pojawiła się nowa zabawka w rękach Artura czyli L-39 Albatros "Dark Star". Więcej zdjęć z tej uroczej imprezy już wkrótce.

 

NOWOTARSKI PIKNIK LOTNICZY (POLSKA, EPNT)

W dniach 4–5 lipca 2026 r. po raz 15 odbył się Nowotarski Piknik Lotniczy. Na tle pięknego tatrzańskiego krajobrazu zaprezentowały się różnorodne modele samolotów. Repliki starych samolotów (RWD-5R, Bücker Bü 131 Jungmann, BF 109 i P-51 Mustang, Slepcev Storch), oryginalne samoloty z okresu II Wojny Światowej (Piper Cub, P-51D Mustang czy Douglas A-26 Invader). Nie zabrakło dynamicznych pokazów akrobacyjnych w wykonaniu Váriego Gyula na Jaku 55, Macieja Kulaszewskiego na samolocie Extra 300LP, Łukasza Czepieli na Carbon Cub i Edge 540 czy Artura Kielaka na samolocie GameBird GB1. Dodatkowo podziwialiśmy akrobacje grupową Grupy Akrobacyjnej FireBirds czy akrobacje Łukasza Świderskiego na helikopterze Bölkow Bo 105. Wśród licznych przelotów i pokazów mniejszych samolotów, wiatrakowców czy szybowców nie zabrakło widowiskowego pokazu gaszenia pożaru samolotem PZL M18 Dromader pilotowanego przez Marcina Berlika, a także "bojowego" tankowania Dromadera w asyście PSP z Nowego Targu. Zakończenie Pikniku uświetniły pokaz z pirotechniką słowackiej grupy Viper Sky Box i spektakularny finał w wykonaniu motoparalotniarzy z The Flying Dragons.

Dariusz “Daros” Osiak

PIKNIK LOTNICZY W GRYŹLINACH (POLSKA, EPGR)

W dniach 4–5 lipca 2026 r. lądowisko w Gryźlinach ponownie stało się centrum lotniczych emocji podczas XII Rodzinnego Pikniku Lotniczego. Tysiące odwiedzających podziwiały spektakularne pokazy akrobacji lotniczych, występy historycznych i współczesnych statków powietrznych oraz widowiskowe nocne show. Nie zabrakło także atrakcji dla całych rodzin – strefy dla dzieci, pokazów wojskowych, wystaw, food trucków i licznych stoisk wystawców. Szczególne wrażenie na publiczności zrobił sobotni blok pokazów nocnych. Rozświetlone niebo, efektowne akrobacje wykonywane po zmroku, pokazy z wykorzystaniem pirotechniki i świateł oraz finałowy pokaz fajerwerków stworzyły niezwykłe widowisko, które na długo pozostanie w pamięci uczestników. Wieczorne show po raz kolejny okazało się jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów programu. Wydarzenie po raz kolejny potwierdziło swoją pozycję jako jednej z największych imprez lotniczych na Warmii i Mazurach, łącząc pasję do lotnictwa z rodzinną atmosferą i doskonałą zabawą.

Piotr "Brovarsky" Łykowski

PIKNIK LOTNICZY GRYŹLINY


W dniach 4–5 lipca 2026 r. lądowisko w Gryźlinach ponownie stało się centrum lotniczych emocji podczas XII Rodzinnego Pikniku Lotniczego. Tysiące odwiedzających podziwiały spektakularne pokazy akrobacji lotniczych, występy historycznych i współczesnych statków powietrznych oraz widowiskowe nocne show. Nie zabrakło także atrakcji dla całych rodzin – strefy dla dzieci, pokazów wojskowych, wystaw, food trucków i licznych stoisk wystawców. Szczególne wrażenie na publiczności zrobił sobotni blok pokazów nocnych. Rozświetlone niebo, efektowne akrobacje wykonywane po zmroku, pokazy z wykorzystaniem pirotechniki i świateł oraz finałowy pokaz fajerwerków stworzyły niezwykłe widowisko, które na długo pozostanie w pamięci uczestników. Wieczorne show po raz kolejny okazało się jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów programu. Wydarzenie po raz kolejny potwierdziło swoją pozycję jako jednej z największych imprez lotniczych na Warmii i Mazurach, łącząc pasję do lotnictwa z rodzinną atmosferą i doskonałą zabawą.

Piotr "Brovarsky" Łykowski

ODLOTOWE SUWAŁKI 2026

W minioną sobotę, 27 czerwca 2026 roku, reprezentacja Stowarzyszenia Polskich Fotografów Lotniczych gościła na widowiskowych pokazach Odlotowe Suwałki. Choć palący upał i wyczerpująca pogoda wystawiły wytrwałość naszego sprzętu i nas samych na ciężką próbę, trudy te z nawiązką zrekompensował spektakularny, wieczorny pokaz w świetle zachodzącego słońca. Dynamiczne kadry i niesamowite warunki oświetleniowe pozwoliły nam uchwycić w kadrach czystą, lotniczą magię.

Zachęcamy do śledzenia naszej strony WWW oraz profili w mediach społecznościowych, gdzie już wkrótce zaprezentujemy pełen, zapierający dech w piersiach materiał zdjęciowy z tej imprezy!

ODLOTOWE SUWAŁKI 2026 (POLSA, EPSU)

Odlotowe Suwałki 2026 to piąta już edycja największej lotniczej imprezy w północno-wschodniej Polsce. Suwalskie lotnisko im. Witolda Urbanowicza na ponad siedem godzin zamieniło się w arenę pełną podniebnego hałasu, zapachu spalonej nafty i doskonałych kadrów. Dla obiektywów SPFL sobotni maraton pokazów wycisnął ze spotterskich migawek absolutne maksimum – i to w warunkach skrajnie ekstremalnych.

Bramy EPSU otworzyły się przy afrykańskiej aurze. Potworny, ponad trzydziestostopniowy upał panujący tego dnia w Suwałkach dawał się we znaki wszystkim – rozgrzany beton lotniska generował potężne drgania powietrza, z którymi od samego początku musiały walczyć nasze obiektywy. Nic dziwnego, że w tym piekle na ziemi nieudolne próby przyniesienia publiczności odrobiny ochłody podjął Dromader, wykonując niski zrzut wody. Choć wodna chmura wyparowała w gorącym powietrzu niemal natychmiast, sam przelot gaśniczego klasyka stanowił ciekawy, dynamiczny motyw do zdjęć.

Główny, dzienny blok pokazów dostarczył naszym matrycom wszystkiego, co w fotografii lotniczej najlepsze. Prawdziwym magnesem dla obiektywów była rycząca historia – nad suwalskim pasem zaprezentowały się legendarne maszyny tłokowe: Mustangi (w tym kultowy P-51D „Louisiana Kid”), brytyjski Spitfire oraz szkolny Harvard. Miłośnicy klasycznych odrzutowców mogli z kolei polować na kadry z maszynami spod znaku LIM (LIM-2, SBLIM-2 oraz unikalny LIM-5).

Ciężki wojskowy kaliber reprezentowała wyczekiwana przez wszystkich para myśliwców MiG-29 z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, która swoimi dynamicznymi przejściami z dopalaczami skutecznie przedmuchała rozgrzane powietrze nad lotniskiem. Dynamiczną część programu dopełniły bezlitosne dla grawitacji ewolucje Artura Kielaka (Full Force Aerobatics), precyzyjne formacje zespołu Baltic Bees Jet Team oraz widowiskowe, niskie przeloty śmigłowców Bell UH-1 i Bölkow Bo 105.

Prawdziwy fotograficzny spektakl zaczął się jednak w okolicach “złotej godziny”. Wieczorny blok pokazów to absolutna poezja dla matryc – maszyny latały na tle niesamowitego, płonącego złotem nieba, idealnie podświetlającego sylwetki statków powietrznych. Klimat potęgowały gęste, ciężkie dymy z wytwornic, które malowniczo unosiły się i ścieliły tuż nad pasem lotniska, tworząc mistyczną wręcz scenerię.

Kiedy zgasły ostatnie promienie słońca, nocna część przyniosła czystą magię – samolotowe widowiska pirotechniczne, ogniste popisy mistrzów z Flying Dragons Team rozświetlających mrok LED-ami i flarami oraz widowiskowy pokaz majestatycznych balonów zwieńczony laserami i finałowym pokazem sztucznych ogni.

Trudne warunki pogodowe, doborowi goście i ponad 20 tysięcy widzów. Sobota w Suwałkach po raz kolejny udowodniła, że EPSU to stały i obowiązkowy punkt na mapie polskich pokazów lotniczych. Zobaczcie, jak suwalskie niebo wyglądało w obiektywach naszych aparatów!

Darek “GulGul” Glugla

ANTIDOTUM 2026 (POLSKA, EPLS)

Antidotum Airshow Leszno 2026 – pokazy, które nie miały prawa się udać, a jednak przeszły do historii.

W bardzo licznym składzie zameldowaliśmy się na lotnisku Aeroklubu Leszczyńskiego, by uczestniczyć w kolejnej edycji Antidotum Airshow. Dziś, kilka dni po zakończeniu imprezy, wciąż jesteśmy pod ogromnym wrażeniem zarówno samych pokazów, jak i pracy organizatorów. Tegoroczne Antidotum przypominało bowiem pojedynek bokserski, a może nawet antyczną opowieść o herosie wystawianym na kolejne próby przez kapryśnych bogów. Cios za ciosem trafiał organizatorów, ale za każdym razem podnosili się z desek. I to właśnie oni na końcu stali w świetle reflektorów z uniesionymi rękami. Ale po kolei.
Gdy wydawało się, że incydent z samolotem OV-10 Bronco będzie najgorszym, co może wydarzyć się podczas tego weekendu, rzeczywistość napisała scenariusz godny Alfreda Hitchcocka. Najpierw było trzęsienie ziemi, a później napięcie tylko rosło. Decyzja o wyłączeniu pasa z operacji cięższych statków powietrznych oraz warbirdów oznaczała znaczące ograniczenie programu. Piątkowa publiczność musiała obejść się bez takich gwiazd jak B-25 Mitchell, Vought F4U Corsair, Supermarine Spitfire czy Conair Turbo Firecat. Na szczęście wydawało się, że program oparty na przylotach z lotniska w Krzesinach pozostanie bez większych zmian. Wtedy do gry wkroczył jednak generał Pogoda.
Burze i porywisty wiatr postanowiły urządzić własny pokaz niszczycielskiej siły. Piątkowe pokazy zakończyły się przedwcześnie, a nad lotniskiem zawisły ogromne znaki zapytania. Przez całą noc organizatorzy pracowali nad planem na sobotę. Prognozy nie pozostawiały złudzeń – łatwo nie będzie. Zapadła więc decyzja o przyspieszeniu programu, aby jak najwięcej uczestników mogło zaprezentować się licznie zgromadzonej publiczności.
Od południa lotnisko tętniło życiem. Dynamiczne pokazy, świetna atmosfera i tłumy widzów tworzyły wyjątkowy klimat. Wszystko układało się znakomicie aż do godziny 16:30, kiedy ogłoszono ewakuację lotniska. Meteorolodzy ostrzegali, że w ciągu godziny nad Lesznem przejdzie gwałtowna burza. Wystarczyło spojrzeć na doniesienia z miejscowości położonych bardziej na zachód – grad wielkości piłek pingpongowych i silny wiatr pozostawiały po sobie zniszczenia. Wydawało się, że to koniec. Większość pogodziła się już z myślą o odwołaniu dalszej części programu. Tylko nieliczni zachowywali nadzieję.
I wtedy wydarzyło się coś niemal niewiarygodnego. Burzowy front rozdzielił się, omijając lotnisko z dwóch stron – od północy i od południa. Jakaś nieznana siła postanowiła w ostatniej chwili oszczędzić Antidotum. Organizatorzy błyskawicznie podjęli decyzję o wznowieniu pokazów. To, co wydarzyło się później, było już prawdziwą magią. Do skutku doszły spektakularne pokazy nocne, które po raz kolejny pokazały wszystko to, co w Antidotum najpiękniejsze. Dynamiczna pogoda, dramatyczne niebo, zachodzące słońce i wyjątkowe statki powietrzne stworzyły warunki, o jakich fotografowie marzą przez cały rok.
Warto również podkreślić, że organizatorzy przygotowali w tym roku niezwykle mocny i różnorodny skład uczestników. Na leszczyńskim niebie pojawiły się zarówno unikatowe historyczne konstrukcje, jak i najnowocześniejsze samoloty wojskowe, co sprawiło, że program należał do najciekawszych w Europie. Co więcej, na lotnisku można było usłyszeć wiele języków, a wśród publiczności nie brakowało gości z różnych zakątków kontynentu. To najlepszy dowód na to, że Antidotum Airshow dawno przestało być wydarzeniem o wyłącznie krajowym znaczeniu. Dziś jest to marka doskonale rozpoznawalna w europejskim środowisku miłośników lotnictwa, a Leszno na kilka dni staje się jednym z najważniejszych punktów na lotniczej mapie Europy.
Nad naszymi głowami zaprezentowały się zarówno historyczne warbirdy, jak i współczesne maszyny wojskowe oraz lotnictwo specjalistyczne. W powietrzu mogliśmy podziwiać między innymi samoloty rolnicze PZL M18 Dromader i PZL-106 Kruk, historyczne odrzutowce ze Szwecji – Saab SK 60 i Saab AJS 37 Viggen – a także nowoczesne konstrukcje wojskowe: Saab JAS 39 Gripen, Airbus A400M Atlas, Eurofighter Typhoon oraz niezwykle efektowny Solo Türk na F-16.
Nie zabrakło również samolotów akrobacyjnych z pirotechniką, motolotni wykonujących nocne pokazy świetlne i ogniowe oraz wielu innych atrakcji. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie – zarówno miłośnicy historii lotnictwa, jak i entuzjaści współczesnych maszyn wojskowych.

Antidotum 2026 było pokazem charakteru. Pokazem determinacji organizatorów, którzy mimo przeciwności losu nie poddali się ani na chwilę. To właśnie dlatego tegoroczna edycja zostanie zapamiętana na długo. Nie tylko z powodu samolotów, ale przede wszystkim dzięki emocjom, które towarzyszyły wszystkim obecnym na lotnisku.
Dla nas, fotografów lotniczych, był to weekend pełen wyjątkowych kadrów, dramatycznego światła i niezapomnianych chwil. Prawdziwa magia wydarzyła się na naszych oczach.

Adam "Villa" Konczewicz


 

Back to Top