Kilka zdjęć które zaczynają nową serię na moim blogu - "Dzienniki cmentarne".
Pamiętam kiedy pierwszy raz odwiedziłem MLP Kraków.
Szykowałem się na jakąś wspaniałą lotniczą (czy też "około lotniczą") ucztę i kontemplację, tymczasem muzeum wywarło na mnie bardzo przygnębiające wrażenie...
Maszyny wyglądały jak martwe szkielety, pozbawione silników i życia duchy...
Szczególnie "Aleja MiG-ów" była bardzo posępna. Przecież ciągle mam w pamięci opowieści ojca ze złotych czasów tych maszyn...
Tymczasem pomyślałem po prostu: "Trupiarnia".
Z reguły moimi fotografiami staram się przywrócić tym samolotom życie i "chwałę minionych czasów".
Ale tym razem depresyjnie, w nawiązaniu do tego pierwszego kontaktu...
Po prostu żal maszyn, które niszczeją...
Miejmy nadzieję że nie pójdą w zapomnienie.
Przy okazji zapraszam na
bloga.